Ministerstwo finansów poinformowało, że spółki chcące kupić 50% plus 1 akcję lub 75% akcji CEC będą powiadomione do 9 września, czy mogą składać szczegółowe oferty. Rząd może rozpisać drugi przetarg, jeśli różnica między dwiema najwyższymi ofertami wyniesie mniej niż 10%.

Oferentami mogą być jedynie banki o "międzynarodowej reputacji", z co najmniej 1,5 mld euro kapitałów własnych na koniec 2004 r. i posiadające "inwestycyjny poziom" oceny wiarygodności kredytowej.

Zachodnie banki zainteresowane są akwizycjami w Rumunii, czyli przed przystąpieniem do Unii Europejskiej. Zakupy po przyłączeniu do UE mogą bowiem być droższe i bardziej skomplikowane, bo będą wymagały dokładnego przestrzegania unijnych przepisów.

O zamiarze kupnia CEC informowało już kilkanaście banków, w tym dwa austriackie - Erste i Raiffeisen, holenderski Rabobank, węgierski OTP i grecki EFG Eurobank Ergasias. Były wiceprezes CEC Gheorge Oana określił wartość rynkową banku na co najmniej 600 mln euro. 5% akcji CEC będzie sprzedane pracownikom, a 9,9% zostanie włączonych do funduszu inwestycyjnego, utworzonego w celu wypłaty odszkodowań obywatelom, którym reżim komunistyczny skonfiskował własność w latach 1945-1989. Pozostałe 35% CEC zostanie sprzedane w ramach pierwotnej oferty publicznej na międzynarodowym lub krajowym rynku kapitałowym.

Bloomberg