Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, pod koniec I półrocza znacznie wzrosła wartość produkcji budowlano--montażowej: w maju była o ponad 20% wyższa niż rok wcześniej, a w czerwcu - prawie o 30%. Zdaniem przedstawicieli branży, optymistyczne informacje GUS-u, nie oznaczają przełamania dotychczasowych tendencji w budownictwie mieszkaniowym.

- Nie mam danych, które potwierdzałyby rosnący popyt na materiały budowlane - mówi Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców-Producentów Materiałów dla Budownictwa. - Maj był dla nas gorszy niż rok temu, czerwiec troszkę lepszy, ale w lipcu znowu mieliśmy spadek - dodaje Bogdan Panhirsz, dyrektor handlowy Grupy PSB, największego hurtowego sprzedawcy materiałów budowlanych w Polsce. - Obsługujemy głównie budownictwo jednorodzinne, a tam jest wciąż zastój - wyjaśnia.

Jego opinię potwierdza także Zbigniew Bachman, dyrektor biura Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa. Jego zdaniem, odnotowany przez GUS wzrost wartości produkcji budowlano-montażowej wynika m.in. z tego, że ubiegły rok był w branży zupełnie "zwariowany". - Sprzedaż rosła do końca kwietnia, potem już spadła - przypomina.

Majowo-czerwcowa poprawa na rynku może wynikać również z rozpoczęcia inwestycji przez gminy, które otrzymały pieniądze z funduszy europejskich. - Chodzi o budowę dróg, mostów, ciągów pieszych, oczyszczalni ścieków itp. - wyjaśnia Z. Bachman. - Nie przekłada się to zupełnie na budownictwo mieszkaniowe. Liczba nowych pozwoleń na budowę domów wciąż spada - dodaje. Na tym etapie gminnych inwestycji infrastrukturalnych wykorzystuje się głównie elementy konstrukcyjne oraz cement. - Dlatego też wyniki firm, które dostarczają szalunki, są bardzo dobre - argumentuje Z. Bachman. Znacznie gorsza jest sytuacja producentów materiałów wykończeniowych. Popyt na nie - np. elementy mineralne czy papę - nie rośnie, ponieważ na tym etapie inwestycji nie stosuje się jeszcze takie wyrobów.

W opinii dyrektora biura PIPHB, na sytuację nie narzeka tylko dość nieliczna (ok. 100 podmiotów) grupa producentów z tego sektora. To firmy, które znaczną część produkcji sprzedają za wschodnią granicę. - Jeśli politycy nie popsują nam stosunków z sąsiadami, to te firmy nadal będą dobrze prosperować - mówi.