W efekcie środowych spadków wytworzyła się formacja "M" lub też, jak kto woli, podwójny szczyt, widoczny na wykresie minutowym. Nie zapowiadało to niczego dobrego na następną sesję, lecz wczoraj spadki uległy wyhamowaniu. Poziom 2240 pkt okazał się skutecznym wsparciem dla indeksu.
Futures od rana były notowane nieco niżej środowego zamknięcia. Okazały się nieczułe na zwyżkę indeksu w pierwszym kwadransie notowań rynku kasowego. I słusznie, bowiem wzrost dokonał się przy małym obrocie w i dalszej części sesji rynek powoli się obsuwał. Kontrakty w ciągu czterech godzin wytworzyły wąską konsolidację w przedziale 2210-2220 pkt. Dopiero o 13.00 nastąpiło wybicie w górę, jak się miało za chwilę okazać - fałszywe. Lawina stopów wyciągnęła na kilka minut kurs do 2228 pkt, w czasie gdy indeks stał w miejscu. Po dwóch kwadransach notowania wróciły do normy. Czekaliśmy kolejne dwie godziny, kiedy wskutek zniżki WIG20 nastąpiło drugie wybicie, tym razem w dół, i choć nie zostało to jeszcze do końca rozstrzygnięte, wydaje się, że również - fałszywe. Kontrakty w dołku liznęły 2204 pkt i po kilkunastu minutach były znów ponad 2210 pkt.
Samo zamknięcie należało już do byków. Optymizm na rynku zagościł o 16.00 po publikacji salda obrotów bieżących za czerwiec. Te dane okazały się zaskakująco dobre. Wbrew oczekiwaniom analityków bilans wykazał sporą nadwyżkę zamiast dużego deficytu.
Taki scenariusz każe zapomnieć na razie o spadkach, przynajmniej przed otwarciem kasowego. Wygląda więc na to, że o ile agresywna podaż nie popsuje dziś optymizmu, możemy się spodziewać przedłużenia spokojnej konsolidacji, a w optymistycznym wariancie - następnej próby testowania niedawnych szczytów.