Reklama

Tak źle jeszcze nie było

Zbyt wolna realizacja projektów współfinansowanych przez Unię Europejską zaczyna się mścić. Z danych resortu finansów wynika, że w lipcu dołożyliśmy do budżetu Brukseli ponad 57 mln euro.

Publikacja: 19.08.2005 08:18

Ujemne saldo to efekt niewystarczającego napływu funduszy strukturalnych i spójności. Te Komisja Europejska wypłaca po zakończeniu pewnego etapu inwestycji. Tymczasem, według danych resortu gospodarki na koniec czerwca, beneficjenci programów strukturalnych otrzymali zaledwie 1,3% zarezerwowanych dla Polski środków na lata 2004-2006.

Ani jedno euro

W lipcu na konta unijne w NBP nie wpłynęło ani jedno euro na cele strukturalne. Wysycha strumień funduszy dla rolników (o ile w poprzednich miesiącach UE zwracała nam nawet 200 mln euro miesięcznie z tytułu dopłat bezpośrednich, to w lipcu transfer ten wyniósł tylko 2,7 mln euro). Polska zapłaciła tymczasem 114 mln euro unijnej składki.

Ujemny w efekcie bilans rozliczeń ratowały w zasadzie środki przekazywane przez Brukselę na tzw. poprawienie płynności (ryczałtowa stawka 51 mln euro miesięcznie, wywalczona podczas negocjacji akcesyjnych). Więcej niż zwykle - bo "aż" 7,4 mln euro - napłynęło w lipcu z przedakcesyjnego jeszcze funduszu PHARE (finansuje inwestycje przedsiębiorstw i wzmocnienie granic). 14,5 mln euro otrzymaliśmy z Funduszu Spójności, z którego realizowane są duże inwestycje infrastrukturalne. Większość z nich trafi jednak na tzw. pomoc techniczną, a więc dofinansowanie administracji, która zajmuje się oceną wniosków i rozdziałem pieniędzy. Wzrosły również transfery Brukseli na interwencje na rynku rolnym - głównie dopłaty do polskich eksporterów cukru, mięsa i produktów mlecznych poza granice UE (Unia przekazała na ten cel 10,8 mln euro).

Pieniądze leżą na koncie

Reklama
Reklama

W ocenie osób zajmujących się rozdziałem funduszy, przyśpieszenia tempa przepływów należy oczekiwać we wrześniu-październiku (wtedy spodziewane są np. nowe transfery dla przedsiębiorców). Trudno jednak tłumaczyć brak wniosków o płatności od beneficjentów samymi wakacjami. Do końca I półrocza starający się o fundusze strukturalne złożyli projekty o wartości sięgającej tylko 32,3% całej kwoty dla Polski na lata 2004-2006.

O randze problemu świadczy także inny czynnik: w całym 2004 r. wykorzystaliśmy tylko 10% sumy zaliczek, przekazanych przez UE na programy dla przedsiębiorców. A już w marcu tego roku pojawiły się nowe. Większość zaliczek leży dalej na kontach NBP - niewiele bowiem jest programów pomocowych, gdzie wnioski beneficjentów przebrnęły przez całą biurokrację, a wypłaty się rozpoczęły. Wyjątkami są tu dopłaty do złomowania kutrów i pomoc dla młodych rolników. Tam płatności przekroczyły odpowiednio 20 i 30% całej puli do końca 2006 r. - Mamy rację, alarmując, że procedury zdobywania środków unijnych są zbyt skomplikowane. Pieniądze nie trafiają do beneficjentów. Oddalają się więc nadzieje na wzrost PKB, wywołany transferem funduszy z Brukseli na inwestycje - komentuje Artur Bartoszewicz, ekspert ds. funduszy unijnych Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama