Ujemne saldo to efekt niewystarczającego napływu funduszy strukturalnych i spójności. Te Komisja Europejska wypłaca po zakończeniu pewnego etapu inwestycji. Tymczasem, według danych resortu gospodarki na koniec czerwca, beneficjenci programów strukturalnych otrzymali zaledwie 1,3% zarezerwowanych dla Polski środków na lata 2004-2006.
Ani jedno euro
W lipcu na konta unijne w NBP nie wpłynęło ani jedno euro na cele strukturalne. Wysycha strumień funduszy dla rolników (o ile w poprzednich miesiącach UE zwracała nam nawet 200 mln euro miesięcznie z tytułu dopłat bezpośrednich, to w lipcu transfer ten wyniósł tylko 2,7 mln euro). Polska zapłaciła tymczasem 114 mln euro unijnej składki.
Ujemny w efekcie bilans rozliczeń ratowały w zasadzie środki przekazywane przez Brukselę na tzw. poprawienie płynności (ryczałtowa stawka 51 mln euro miesięcznie, wywalczona podczas negocjacji akcesyjnych). Więcej niż zwykle - bo "aż" 7,4 mln euro - napłynęło w lipcu z przedakcesyjnego jeszcze funduszu PHARE (finansuje inwestycje przedsiębiorstw i wzmocnienie granic). 14,5 mln euro otrzymaliśmy z Funduszu Spójności, z którego realizowane są duże inwestycje infrastrukturalne. Większość z nich trafi jednak na tzw. pomoc techniczną, a więc dofinansowanie administracji, która zajmuje się oceną wniosków i rozdziałem pieniędzy. Wzrosły również transfery Brukseli na interwencje na rynku rolnym - głównie dopłaty do polskich eksporterów cukru, mięsa i produktów mlecznych poza granice UE (Unia przekazała na ten cel 10,8 mln euro).
Pieniądze leżą na koncie