Wydarzenia na amerykańskich parkietach rozgrywają się w wakacyjnym tempie. Po jednej, dwóch emocjonujących sesjach następują okresy, że prawie nic się nie dzieje. Ostatnie dni do takich należą. Po wyraźnym wtorkowym spadku reszta tygodnia to próby odrabiania strat. S&P 500 wsparcie znalazł w rejonie 1220 pkt. Jednak skala odbicia z tego poziomu nie nastraja optymistycznie. Wygląda na to, że mamy do czynienia z ruchem powrotnym do linii trendu, wyprowadzonej z kwietniowego dołka. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest dalszy spadek.

Zniżka Nasdaqa zatrzymała się na 23,6-proc. zniesieniu trzymiesięcznego wzrostu. Nie wydaje się jednak, by już na tym wsparciu wyczerpał się potencjał spadkowy. Indeksowi po raz drugi nie udało się pokonać szczytu z początku 2004 r. To może na dłużej zniechęcić do technologicznych akcji. Dlatego podaż nie powinna mieć problemów ze sprowadzeniem Nasdaqa w okolice 2100 pkt. Na tej wysokości znajdują się czerwcowe szczyty, tutaj wypada 38,2-proc. zniesienie wiosenno-letniego wzrostu. Test tej bariery pozwoli ocenić, z jak trwałym pogorszeniem notowań mamy do czynienia.

Natomiast wciąż całkiem pozytywnie wygląda sytuacja europejskich parkietów. Indeks DJ Stoxx 50, w którego skład wchodzą największe spółki ze Starego Kontynentu, pozostaje bardzo blisko ostatniego maksimum. Krótkoterminowym wsparciem jest dołek z 5 sierpnia przy 3115 pkt. Dopiero przekroczenie tego poziomu pozwoli mówić o końcu okresu dobrej koniunktury. Indeks przekroczył w lipcu 50-proc. zniesienie bessy z lat 2000-2002, co trzeba odczytywać jako wyraz siły rynku. Pomogło w tym tracące w tym roku na wartości euro, które poprawia rentowność europejskiego eksportu. Wobec perspektywy dalszej deprecjacji wspólnej waluty w kolejnych miesiącach można zakładać, że europejskie walory będą się nadal zachowywać lepiej od amerykańskich.

Ostatnie sesje przyniosły wzrost japońskiego Nikkei do najwyższego poziomu od 4 lat. Trudno jednak w tym wypadku mówić o jednoznacznym zakończeniu blisko dwuletniej tendencji bocznej. Obecne na wskaźnikach podążających za trendem negatywne dywergencje przestrzegają przed rychłym powrotem poniżej 12,2 tys. pkt.