Dokument (tzw. zielona księga) został opublikowany przez Komisję Europejską w lipcu. - Zawiera wstępne propozycje zmian, które mogą się znaleźć w nowej dyrektywie regulującej rynek funduszy inwestycyjnych - wyjaśnia Bartosz Drabikowski, dyrektor Departamentu Instytucji Finansowych w MF. Ministerstwo czeka na opinie zainteresowanych podmiotów, przede wszystkim KPWiG, Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami oraz Rady Banków Depozytariuszy. Mają czas do 5 września. - W przyszłym miesiącu rząd powinien przygotować stanowisko w sprawie zielonej księgi, które będzie uwzględniało postulaty nadzoru i rynku - informuje przedstawiciel MF.
Jednolity paszport
Dwie najważniejsze kwestie, na które zwracają uwagę i ministerstwo, i Izba, to propozycje wprowadzenia tzw. jednolitego paszportu w zakresie usług zarządzania aktywami oraz przechowywania majątku funduszy (odpowiada za to bank depozytariusz).
Pierwsza propozycja zakłada, że firma zarządzająca aktywami (czyli odpowiednik naszego TFI), zarejestrowana np. w Luksemburgu, mogłaby tworzyć fundusze w innych krajach UE, również w Polsce. - Istnieje ryzyko, że tego typu usługi zostałyby przeniesione z Polski do państw, które mają bardziej liberalne przepisy - mówi Marcin Dyl, prezes IZFiA. A to oznacza utratę miejsc pracy dla naszych zarządzających. - Trudno byłoby mi zaakceptować sytuację, w której fundusze były regulowane innym prawem i działały pod innym nadzorem, a TFI pod innym. Dodatkowo inwestorzy mogliby mieć problemy z dochodzeniem swoich roszczeń - mówi z kolei B. Drabikowski.
Druga propozycja może uderzyć w środowisko bankowe. W tej chwili fundusz, TFI i bank depozytariusz muszą działać pod jednym nadzorem i w oparciu o jednolite przepisy. - Swoboda wyboru banku depozytariusza oznacza, że TFI mogłoby powierzyć usługi przechowywania aktywów funduszy bankom z innego kraju UE, np. z Niemiec lub Francji - mówi B. Drabikowski. - Nasz rynek jest jeszcze stosunkowo słabo rozwinięty i jeszcze przez jakiś czas powinien być chroniony - twierdzi też M. Dyl.