Dziś około 25% z 12,9 biliona USD oszczędności emerytalnych Amerykanów, to lokaty w funduszach inwestycyjnych. Na pozostałe 75% składają się bezpośrednie lokaty giełdowe, oszczędności bankowe i inne plany emerytalne gwarantujące stałe zwroty. Według ICI, który w raporcie powołuje się na dane Rezerwy Federalnej, Departamentu Pracy i Urzędu Skarbowego, jeszcze nigdy w historii udział lokat w funduszach nie był tak wysoki.

To przede wszystkim zasługa pracowniczych planów emerytalnych tzw. 401(k) i 403(b), które dają możliwość wyboru całego wachlarza funduszy. Plany te łączą elementy polskiego drugiego i trzeciego filaru. Pracownik odkłada systematycznie określoną część wynagrodzenia, a pracodawca może dołożyć jeszcze podobną lub mniejszą sumę (tzw. matching). W funduszach inwestycyjnych ulokowali także 1,5 biliona dolarów posiadacze indywidualnych kont emerytalnych (IRA lub RotH IRA), najczęściej zatrudnieni w firmach, które nie oferują pracownikom opcji 401(k).

Co więcej - oferta planów 401(k) ciągle się poszerza, co daje Amerykanom możliwość wyboru kierunku inwestycji. Największym powodzeniem w ostatnich latach cieszą się jednak tzw. fundusze cykliczne (lifecycle funds), przeznaczone przede wszystkim dla osób niedoświadczonych. Ich celem jest automatyczne zmniejszanie ryzyka inwestycji w miarę zbliżania się posiadacza konta do wieku emerytalnego. Pod koniec 2004 roku w funduszach cyklicznych Amerykanie zainwestowali około 103 miliardy dolarów, z czego dwie trzecie na kontach emerytalnych.

Nowy Jork