Ceny złota wzrosły wczoraj po raz trzeci w tym tygodniu. Ropa w Nowym Jorku pobiła kolejny rekord, a w Londynie zbliżyła się do najwyższych w historii notowań, co zwiększyło popyt na złoto, traktowane jako inwestycja zabezpieczająca przed inflacją.
Cena baryłki ropy w Nowym Jorku sięgnęła wczoraj 68 USD na skutek obaw, że tropikalny huragan Katrina może przerwać wydobycie w Zatoce Meksykańskiej, skąd pochodzi ok. 30% produkcji tego surowca w Stanach Zjednoczonych.
Złoto zdrożało też dlatego, że wzrósł popyt na nie ze strony inwestorów traktujących ten kruszec jako alternatywę dla akcji. Indeks FT-SE 100 spadał wczoraj w Londynie trzeci dzień z rzędu. Pojawiły się bowiem obawy, że coraz droższe paliwa mogą negatywnie wpłynąć na zyski spółek. Kolejną przyczyną wzrostu cen złota było przekonanie, że europejskie banki centralne nie będą już w tym roku wyzbywały się rezerw tego metalu.
W Londynie cena kruszcu z natychmiastową dostawą wzrosła wczoraj o 2,30 USD, 0,5%, i po południu płacono tam po 439,98 USD za uncję. Na nowojorskim rynku Comex zaraz po otwarciu notowań kontrakty terminowe na grudzień zdrożały o 1,40 USD, 0,3%, do 443,6 USD za uncję. Przed tygodniem za uncję złota w Londynie płacono 438,4 USD, a w Nowym Jorku 443,1 USD. Ośmiomiesięczne maksimum cena złota osiągnęła 12 sierpnia, kiedy to rekord pobiła cena ropy naftowej.