W czwartek Ministerstwo Skarbu Państwa poinformowało o sprzedaży większości udziałów Przedsiębiorstwa Drogowo-Mostowego w Kraśniku... sandomierskim Kopalniom Dolomitu. Ta transakcja to na rynku drogownictwa ważny precedens. Do tej pory to raczej duzi wykonawcy robót infrastrukturalnych przejmowali złoża innych firm (przodował w tym zwłaszcza Strabag, który kupował zakłady wydobywcze w południowej Polsce - np. duże kopalnie melafiru w Czarnym Borze).
Dyrekcja sandomierskiej firmy wyjaśniła nam, że to już nie pierwsza firma drogowa w portfelu Kopalni Dolomitu. - Rozwijamy się wielokierunkowo, chcemy zarabiać także na drogownictwie - usłyszeliśmy.
- Nie zdziwiłbym się, gdyby doszło wkrótce do podobnych transakcji - mówi z kolei Aleksander Kabziński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Producentów Kruszyw. Jego zdaniem, firmy wydobywcze coraz częściej, zamiast sprzedawać sam surowiec, będą się decydować na jego przerób, a nawet na wykonywanie usług końcowych. - Pamiętajmy, że każda niemal droga jest zrobiona w 95% z różnego rodzaju kruszywa. Wprawdzie nie jest to największa kosztowo pozycja, ale znaczenie surowca dla całej inwestycji jest olbrzymie - tłumaczy A. Kabziński. Do tego dochodzą jeszcze inne fakty: coraz lepsza kondycja finansowa kopalni (ceny kruszywa powoli, ale rosną, wraz z rosnącym na nie popytem), a także wyższa wycena złóż. Drogowym spółkom nie tak łatwo przychodzi już teraz przejmowanie kopalni.
Argumentem za wejściem na rynek robót są też wyższe marże przy sprzedaży już przetworzonego produktu. - Wartość kruszywa rośnie gwałtownie wraz z zakończeniem kolejnych etapów przerobu - przyznaje A. Kabziński. Ze statystyk ZPPK wynika, że ceny materiałów mineralnych są wciąż o około 30% niższe niż w krajach Europy Zachodniej. Zakłady wydobywcze szukają zatem dodatkowego źródła zarobku. Przykładem jest Kopalnia Porfiru i Diabazu w Krzeszowicach, która zainwestowała niedawno w dużą mieszalnię mineralno-asfaltową i sprzedaje gotowy produkt do budowy nawierzchni.