Można przypuszczać, że wczorajsza sesja przyniosła zakończenie krótkoterminowych trendów spadkowych na największych światowych giełdach. Ranek upłynął pod znakiem obaw przed coraz droższą ropą (po tym jak huragan Katrina zaatakował instalacje wydobywcze w Zatoce Meksykańskiej) i spadku cen akcji. Niemiecki DAX, na wykresie którego zbudowana została głowa z ramionami, rozpoczął notowania od luki bessy, po czym ruszył na południe. Ale w ciągu dnia udało się odrobić straty i dzień zamknął się już na plusie. Przy okazji udało się niemal zrealizować zasięg spadku wynikający z wysokości formacji. Warto wrócić w tym miejscu do wydarzeń z 7 lipca, kiedy terroryści zaatakowali Londyn. Wtedy również kursy na niemieckim rynku akcji dość mocno spadły, żeby jeszcze przed końcem dnia odrobić dużą część strat. Takie zachowanie rynku dyktuje kierunek trendu długoterminowego - skoro ten jest wzrostowy, to każda większa przecena wydaje się dobrą okazją do zwiększenia zaangażowania. Do ogłoszenia pełnego zwycięstwa byków brakuje właściwie tylko przekroczenia połowy czarnej piątkowej świecy - największej, jaka powstała w ostatnich miesiacach na wykresie DAX.
Przejściowy spadek, związany z obawami o skutki spustoszenia, jakiego dokonuje Katrina, wzięły na siebie praktycznie w całości kontrakty terminowe na S&P 500. Sam indeks rozpoczął sesję na poziomie zbliżonym do piątkowego zamknięcia i po chwilowym spadku szybko wyszedł na kreskę. Przypomnijmy, jak rynek zachował się w sierpniu 1992 roku, kiedy Florydę spustoszył huragan Andrew - najsilniejszy cyklon, który nawiedził Stany Zjednoczone. 24 sierpnia Andrew spowodował straty o wartości 26,5 mld dolarów i już tego samego dnia - uwzględniając tylko kursy zamknięcia - na wykresie S&P 500 mieliśmy dołek. Jeszcze dzień później notowania spadały na początku sesji, ale już zamknięcie wypadło na plusie. 14 września, na szczycie fali wzrostowej, wartość S&P 500 była wyższa o prawie 4%. Przeciw powtórce tego scenariusza przemawia fakt, że Katrina okazuje się być słabsza, niż to początkowo oceniano.