Analiza porównawcza obu firm nie nastraja optymistycznie. Sytuacja Polic i puławskich Azotów istotnie się różni. W pierwszej ze spółek nie ma podstawowej linii wytwórczej, produkcja jest silnie zdywersyfikowana. Police wytwarzają bowiem aż trzy główne grupy produktów. Są to biel tytanowa, której używa się przy produkcji farb, oraz nawozy: wieloskładnikowe i azotowe. Produkcja Zakładów Azotowych Puławy nie jest natomiast zróżnicowana. Najważniejszym wyrobem spółki są nawozy azotowe. To specyficzna produkcja, która pochłania duże ilości gazu ziemnego. To właśnie tego substratu przy produkcji nawozów azotowych zużywa się najwięcej.
Nic więc dziwnego, że sytuacja na rynku gazu psuje ostatnio humory przedstawicielom polskich firm produkujących wyroby azotowe. Po pierwsze, ceny produktów petrochemicznych, w tym również gazu, na światowych giełdach stale rosną. Po drugie zaś, główny dostawca tego produktu na polski rynek, koncern Gazprom, także zapowiada podniesienie cen.
Problem gazu jest zasadniczym kłopotem puławskich Azotów. Firmy z Polic dotyczy natomiast tylko częściowo (w około 1/3, bo tyle jej produkcji związana jest z nawozami azotowymi).
Na sytuację na rynku gazu nakłada się koniunktura w samej branży wyrobów azotowych. - W tym sektorze chemii cykle koniunkturalne są bardzo silne - wyjaśnia Michał Buczyński, analityk z Domu Maklerskiego Banku Millennium. Na dnie cyklu koniunkturalnego spółki z branży mogą nawet stawać się nierentowne. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja wytwórców innych nawozów, np. Gdańskich Zakładów Nawozów Fosforowych. Jak podają ich przedstawiciele - nigdy nie zamknęły roku "poniżej kreski".
- Oczywiście, kolejne pogorszenie koniunktury nie musi wcale oznaczać strat - mówi M. Buczyński. Nie można jednak wykluczyć i czarnego scenariusza. W jednym z nich następuje silny rozziew cen gazu i produktów azotowych, tym bardziej prawdopodobny, że za dwa-trzy lata spodziewać się można dołka koniunktury. W drugim polski rynek może stać się obszarem ekspansji producentów zza naszej wschodniej granicy. Zagrożenie z ich strony polega na tym, że w przeciwieństwie do naszych zakładów (w tym również Azotów z Puław), nierzadko przy zakupie gazu korzystają z cen preferencyjnych lub są po prostu dotowani przez państwo. Ten scenariusz wydaje się mało prawdopodobny, ale trudno go również jednoznacznie wykluczyć.