27 lipca br. założyciel funduszu Samuel Israel III poinformował o planach zamknięcia Bayou Securities. W ciągu kolejnych tygodni inwestorzy nie otrzymali jednak swoich pieniędzy. Dodatkowy niepokój wzbudził sześciostronicowy list zatytułowany "Nota i wyznanie samobójcy", znaleziony na biurku szefa operacji finansowych Bayou, Daniela Marino. Autor, znajdujący się wciąż w dobrym zdrowiu, wyznawał w dokumencie, że Samuel Israel III oraz jego były wspólnik okradali inwestorów od 1998 r. List służy obecnie jako koronny dokument w sprawie prowadzonej równolegle przez władze regulacyjne Connecticut - gdzie fundusz miał siedzibę - oraz prokuraturę federalną.

Na liście potencjalnych poszkodowanych znajduje się kilka znanych grup inwestycyjnych, lokujących kapitał w różnych funduszach hedgingowych: Stern Investment Holdings, Hennessee Group oraz Silver Creek Capital. Funduszowi Bayou oraz jego założycielowi grożą dwa osobne procesy, w wyniku których sąd może nakazać zwrot co najmniej 4,5 mln USD.

Obecne dochodzenie nie jest pierwszym w historii Bayou Securities. W 2003 roku Departament Bankowości stanu Connecticut stwierdził, że fundusz nieprawidłowo prowadzi dokumentację kont inwestorów. Bayou przeznaczał część kapitału na ryzykowne operacje, usiłując zarabiać pieniądze na papierach spółek sektora energetycznego.

Amerykańskie media finansowe przedstawiają aferę Bayou jako część wielkiego problemu, jaki stanowią fundusze hedgingowe (hedge funds), które w odróżnieniu od funduszy inwestycyjnych (mutual funds) nie podlegają restrykcyjnym regulacjom narzuconym przez SEC. Hedge funds powstają i zamykają się jak grzyby po deszczu. Są jednak bardzo popularną formą inwestycji, przede wszystkim wśród bogatszych Amerykanów.