W tym roku Euronext zamierza zarobić przed opodatkowaniem i amortyzacją 10% więcej, niż zakładane pod koniec zeszłego roku 250 mln euro. Firmie, do której należą giełdy w Paryżu, Amsterdamie, Brukseli i Lizbonie oraz rynek terminowy Liffe w Londynie, sprzyja poprawa koniunktury na rynku pierwotnym oraz rosnące obroty.
W drugim kwartale w stosunku do zeszłego roku zysk netto Euronextu zwiększył się o 4,4%, do 53,1 mln euro. Po półroczu giełdowy operator zarobił już na czysto 98,8 mln euro. A w kolejnych kwartałach może liczyć na jeszcze więcej. W sierpniu, na rynkach kasowych Euronextu obroty wzrosły o 29%, w stosunku do zeszłego roku, przez co ten miesiąc okazał się najlepszy w historii firmy. Również znacznie - o 14% - zwiększyły się obroty na giełdzie Liffe.
Po tak optymistycznych wiadomościach kurs akcji Euronextu rósł wczoraj nawet ponad 3%.
Spółka potwierdziła, że nie zamierza odpuścić starań o przejęcie London Stock Exchange. - Jesteśmy teraz bardziej niż kiedykolwiek pewni, że połączenie Euronextu i LSE przyniosłoby wiele korzyści zarówno akcjonariuszom, jak i naszym klientom - stwierdził wczoraj Jean-François Theodore, dyrektor generalny Euronextu. Theodore dodał, że cały czas negocjuje z brytyjskimi władzami antymonopolowymi, które obawiają się, że nadmierna konsolidacja giełd akcji w Europie może doprowadzić do osłabienia konkurencji. Regulatorzy zasygnalizowali niedawno, że ewentualna oferta złożona przez Euronext na giełdę w Londynie będzie mogła zyskać ich akceptację, jeśli operator pozbędzie się instytucji rozliczającej giełdowe transakcje.
Theodore podał, że na razie koszty Euronextu związane z obsługą prawną i doradztwem przy ofercie na LSE wyniosły 12 mln euro.