W ciągu ostatnich trzech dni detaliści podnosili ceny dosłownie z godziny na godzinę. Według American Automobile Association (AAA), średnia cena galona (3,78 l) najpopularniejszej benzyny bezołowiowej wynosiła w środę 2,61 USD (o 40% więcej niż rok temu). Ale w wielu regionach już od dwóch dni płaci się ponad 3 USD za galon i ceny wciąż idą w górę. W niektórych stacjach na południu można jednorazowo zatankować ograniczoną ilość paliwa. - Jeszcze kilka miesięcy temu trudno było sobie wyobrazić cenę benzyny na poziomie 3 USD za galon. Dziś mówimy już o czterech dolarach - powiedział Steve Cochrane, ekonomista portalu Economy.com.
Mimo uwolnienia przez administrację strategicznych rezerw ropy, nie da się szybko przywrócić równowagi na rynku paliw. - Poziom 4 USD za galon będzie bolesnym ciosem zarówno dla zwykłego konsumenta, jak i dla gospodarki - uważa Jim O?Sullivan, ekonomista UBS.
Oprócz ośmiu rafinerii, huragan Katrina zniszczył kilka głównych ropociągów w Missisipi i Alabamie, paraliżując transport daleko na północ - do stanów Wiginia oraz New Jersey. Dzięki wielu wysiłkom zaczął funkcjonować (w ograniczonym zakresie) rurociąg Colonial Pipeline. Wielkie dieslowskie generatory zastąpiły zerwane przez huragan instalacje energetyczne. Drugi z wielkich rurociągów prowadzących na północ i wschód - Plantation Pipeline - wciąż nie może ruszyć z powodu braku prądu w Missisipi.
AAA, czyli automobilklub amerykański, zaapelował do kierowców o oszczędzanie paliwa. Kryzys nadszedł przed długim weekendem Święta Pracy (Labor Day), w którym zawsze notowano zwiększony popyt na benzynę, ale tym razem wielu Amerykanów przestraszonych widmem racjonowania benzyny może pozostać w domach albo skrócić trasy trzydniowych wypraw.
Już w przyszłym tygodniu może zabraknąć paliwa lotniczego w kilku głównych portach Wschodniego Wybrzeża i Południa USA. Katrina sparaliżowała rafinerie, w których produkowano 13% całej benzyny lotniczej w USA i tej luki nie można wypełnić z dnia na dzień. Najbardziej zagrożone są lotniska w Charlotte, Tampie, Orlando oraz w Fort Myers, ale niedobór benzyny lotniczej odczują także największe lotniska w USA, takie jak Hartsfield-Jackson w Atlancie czy Dulles w Waszyngtonie. Więksi przewoźnicy już przygotowują się na możliwość tymczasowego ograniczenia liczby obsługiwanych tras. Inną strategią jest przewożenie w zbiornikach większych ilości paliwa, tak aby nie być zmuszonym do tankowania na najbardziej zagrożonych lotniskach.