Reklama

Bułgaria opracowuje nową strategię

Bułgaria ma sporo majątku do sprywatyzowania, ale wstrzymała jego sprzedaż. Inwestorzy muszą zaczekać, aż powołany zaledwie dwa tygodnie temu rząd postkomunistycznego premiera Sergieja Staniszewa opracuje nową strategię prywatyzacyjną. Przedstawi ją w połowie września.

Publikacja: 03.09.2005 08:12

W 2004 r. bułgarska prywatyzacja wyraźnie przyspieszyła. Jak wynika z opracowanego przez PricewaterhouseCoopers raportu o przejęciach i fuzjach, w prywatne ręce trafiły aż 143 państwowe bułgarskie przedsiębiorstwa. W żadnym innym państwie Europy Środkowowschodniej nie sprywatyzowano w ub.r. aż tylu firm. Polska, która sprzedała w 2004 r. 114 należących do Skarbu Państwa przedsiębiorstw, w rankingu uplasowała się na drugim miejscu.

Kupują Austriacy, Niemcy

i... Polacy

W ciągu ostatnich 12 lat bułgarskie władze sprzedały zagranicznym podmiotom łącznie 169 firm. Wśród nowych właścicieli najwięcej było z Austrii i Niemiec, ale pojawiły się również spółki z Belgii czy Hiszpanii.

W Bułgarii zainwestował m.in. austriacki: Knauf, który przejął państwową firmę Gipsfazer oraz VN - nabywca dwóch elektrowni: w Starej Zagorze i Płowdiwie. Wiedeński fundusz Viva Ventures z kilkunastoma partnerami z konsorcjum kupił pakiet akcji narodowego operatora telekomunikacyjnego, spółki Byłgaria Telekom.

Reklama
Reklama

Niemcy inwestowali głównie w energetykę i przemysł. Koncern E.ON Energie kupił dwie elektrownie: w Warnie i Gornej Orjachowicy, a firma Haidelberg Cement - spółki Złatna Paniega, Granitoid i Batanowcy.

Obecne są również hiszpańskie firmy: Marvex oraz Union Miniere, belgijskie: SOLVEY i Interbrew, a także Brewinvest z Grecji. Inwestorem w Neftochimie, największej bułgarskiej firmie z sektora naftowego, został rosyjski Łukoil, a Česke Energetické Závody kupiły trzy elektrownie: Stoliczno, Sofia-Obłast oraz Płewen.

W bułgarskiej prywatyzacji czynny udział brali także Polacy. We wspomnianym już konsorcjum, które po długotrwałych perturbacjach zostało w końcu inwestorem finansowym w Byłgarii Telekom, jest m.in. jeden z funduszy z grupy Enterprise Inwestors.

Spodziewany zysk

musi być spory

- Do tej transakcji przygotowywaliśmy się ponad dwa lata - mówi Jacek Siwicki, partner zarządzający w Enterprise Investors. Choć jest zadowolony z poczynionej dwa lata temu inwestycji, nie myśli o kupnie kolejnej bułgarskiej firmy.

Reklama
Reklama

- Takie zagraniczne inwestycje muszą potencjalnie dawać znacznie wyższą stopę zwrotu niż inwestycje w Polsce - tłumaczy. - Żebyśmy zainteresowali się podobnej jak w Polsce wielkości przedsięwzięciem np. w Bułgarii, musiałoby ono dawać zysk co najmniej 1,5 raza większy - wyjaśnia. Na razie Enterprise Investors nie widzi takich okazji ani tu, ani w żadnym innym państwie regionu poza Polską.

Nie oznacza to jednak, że bułgarskie przedsiębiorstwa nie interesują zagranicznych inwestorów. W połowie roku zarząd czeskiego koncernu ČEZ zapowiedział, że do końca 2009 r. na przejęcia w naszej części Europy, w tym także w Bułgarii, chce przeznaczyć ok. 5 mld euro. Na razie jednak najwyraźniej przygląda się rynkowi w poszukiwaniu kolejnych, atrakcyjniejszych kąsków.

Czekają energetyka

i transport

W sektorze energetycznym, który najbardziej interesuje koncern ČEZ, Bułgaria ma jeszcze sporo do sprywatyzowania. Na nabywcę czeka - zresztą po raz kolejny - firma Bobov Dol. Pierwsza próba sprzedaży elektrowni greckiej grupie Public Power Corporation (która doszła do etapu wyłączności na negocjacje prywatyzacyjne) zakończyła się fiaskiem. W połowie br. przetarg został unieważniony, ponieważ potencjalny inwestor nie przedstawił satysfakcjonującej propozycji cenowej.

Jeszcze w tym roku Bułgarzy zamierzali sprywatyzować 11 elektrowni wodnych oraz spółkę Mini Bobov Dol z branży górniczej.

Reklama
Reklama

W 2005 r. pod młotek miały pójść także dwie spółki zajmujące się transportem wodnym: Byłgarski Morski Fłot w całości i 70-proc. pakiet akcji żeglugi śródlądowej - Byłgarsko Reczno Pławanieje. Na kupców czekają tamtejsze linie lotnicze Bulgaria Air.

W planach poprzedniej ekipy rządowej znalazła się również sprzedaż firm z sektora drogowego.

Socjaliści

sprzedadzą szpitale?

Tegoroczne plany prywatyzacyjne mówiły o pozyskaniu z tego tytułu 450 mln BGN. Jaka część wymienionych wyżej przedsiębiorstw faktycznie będzie sprzedana przed końcem roku i czy rządowi uda się ściągnąć z rynku taką sumę, na jaką liczono jeszcze kilka miesięcy temu, coraz trudniej przewidzieć.

Reklama
Reklama

- Na razie musieliśmy zahamować toczące się procesy prywatyzacyjne - mówi PARKIETOWI Weneta Naczewa, dyrektor biura prasowego Bułgarskiej Agencji ds. Prywatyzacji. - Z decyzjami wstrzymujemy się do czasu, aż nowy przygotuje własną strategię prywatyzacji - wyjaśnia. Dodaje też, że priorytetem dla bułgarskich polityków są na razie sprawy dotyczące wejścia ich kraju do Unii Europejskiej. Sofia przygotowuje się do akcesji w 2007 r. W tej sytuacji prywatyzacja musi poczekać. - Ogłoszenie nowej strategii zapowiedziano na połowę września - dodaje szefowa biura prasowego Agencji ds. Prywatyzacji.

Zapleczem, utworzonego 18 sierpnia br., gabinetu postkomunistycznego premiera Sergieja Staniszewa, są trzy ugrupowania: socjaliści, lokujące się w centrum stronnictwo byłego cara Symeona II oraz partia mniejszości tureckiej. Czy po tej koalicji można się spodziewać przyspieszenia prywatyzacji? - Przedstawiciele ugrupowań rządzących nie są przeciwni prywatyzacji. Niektórzy mówią nawet o sprzedaży szpitali w prywatne ręce - relacjonuje nam Weneta Naczewa.

Walka

o bułgarski Hollywood

Te rozpoczęte i wciąż niedokończone prywatyzacje stają się dla Bułgarii coraz większym problemem. I nie chodzi tu tylko o to, że zabraknie pieniędzy zasilających budżet państwa. Dla firm kłopotliwa jest przedłużająca się niepewność ich dalszego losu.

Reklama
Reklama

A niepewną przyszłość ma m.in. wspomniany już wyżej Bobov Dol i nie tylko on. Nie wiadomo, jak zakończy się całkiem inna prywatyzacja: sprzedaż studia filmowego Bojana Fiłm. Na nowego właściciela czeka wciąż aż 95% akcji wytwórni. Ponad miesiąc temu Agencja ds. Prywatyzacji zdecydowała, że inwestorem strategicznym będzie firma Nu Image Bulgaria z amerykańskim kapitałem. Zaoferowała za studio firmowe 12,2 mln lewa (ok. 7,5 mln USD) oraz pakiet inwestycyjny wartości 30,5 mln lewa (prawie 19 mln USD). Transakcja ma być zamknięta jeszcze w tym roku. Czy będzie, na razie trudno powiedzieć. Problem polega na tym, że występujący wspólnie konkurenci (Ealing Studios Enterprises i Bavaria Film) blokują sprzedaż. - Do sądu trafił ich pozew i sprawa stanęła w martwym punkcie - wyjaśnia Weneta Naczewa. Kiedy i czy w ogóle proces prywatyzacji spółki Bojana Fiłm ruszy do przodu, nie sposób przewidzieć zanim nowy rząd nie ujawni swej strategii prywatyzacyjnej.

Zagadką pozostaje na razie również dalszy los kilku innych sektorów, które planowano sprywatyzować. - Nie wiadomo np., jak będzie ze sprzedażą przedsiębiorstw z sektora obronnego - usłyszeliśmy w biurze prasowym bułgarskiej Agencji ds. Prywatyzacji. A pod młotek miało pójść, i to jeszcze w tym roku, kilka przedsiębiorstw tej branży m.in.: WMZ, Kinteks oraz Teraton.

Nie można wykluczyć, że nowy gabinet zdecyduje się w większym stopniu korzystać z możliwości, które daje rynek kapitałowy.

Akcje sprzedane

za kupony

Reklama
Reklama

Oczywiście, już wcześniej część bułgarskich spółek sprywatyzowano, wprowadzając ich akcje na sofijską giełdę papierów wartościowych. Na parkiet trafiło w tym trybie m.in. ponad 1/3 walorów Byłgaria Telekomu, mniejszościowy pakiet papierów spółki Byłgartabak Holding (największego w kraju producenta wyrobów tytoniowych) oraz 100% akcji spółki wydobywczej Prouchwane i Dobiw na Neft i Gaz, która jest bułgarskim odpowiednikiem naszego PGNiG. Przedstawiciele Agencji ds. Prywatyzacji wśród znaczących prywatyzacji przeprowadzonych poprzez giełdę wymieniają również sprzedaż papierów przedsiębiorstw z branży turystycznej. Notowane na sofijskim parkiecie są więc: sieć hotelowa St. Konstantin i Elena oraz - wciąż bardzo popularne w Polsce - Złote Piaski (Złatni Pjasyci).Zdecydowana większość (a nierzadko nawet wszystkie) akcje wymienionych właśnie spółek, nie zostały jednak sprzedane za gotówkę. W Bułgarii, podobnie jak w wielu innych krajach Europy Środkowowschodniej, w latach 90. przeprowadzono tzw. prywatyzację kuponową. Bułgarzy swoje kupony prywatyzacyjne mogli wymieniać m.in. na akcje wprowadzanych na giełdę spółek. Wielu z nich tak właśnie zrobiło, kupując papiery Byłgaria Telekom czy np. firmy Złatni Pjasyci.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama