Trzy miesiące spędzi w więzieniu Aaron Beam, współzałożyciel firmy HealthSouth Corp. za udział w oszustwach księgowych na łączną sumę 2,7 mld USD.
61-letni Bean przyznał się do oszustw bankowych w zamian za niższy wymiar kary. Będzie musiał także zapłacić łącznie 285 tysięcy dolarów grzywny i odszkodowania. Przez rok po odbyciu kary będzie się znajdować pod sądowym nadzorem.
Beam jest zaledwie drugą osobą na jedenastu oskarżonych, która znajdzie się za kratkami w wyniku afery księgowej w HealthSouth. Oprócz niego, jedynie były zastępca skarbnika firmy Emery Harris odsiedział pięć miesięcy. Stosunkowo niewielkie wyroki, w porównaniu na przykład z byłymi szefami Tyco International, czy WorldComu, menedżerowie HealthSouth zawdzięczają grzecznej współpracy z władzami regulacyjnymi i prokuraturą.
Ukoronowaniem sprawy HealthSouth miał być jeden "pokazowy" proces, który zakończył się całkowitym fiaskiem. Mimo zeznań świadków obciążających byłego szefa, w czerwcu sąd uniewinnił Richarda M. Scrushy?ego od zarzutów świadomego uczestnictwa w skandalu. Przez cały proces 52-letni Scrushy "szedł w zaparte. Konsekwentnie utrzymywał, że nie był świadomy oszustw księgowych popełnianych przez swoich podwładnych i że to właśnie jego koledzy, zeznając przeciwko niemu, sami usiłują uciec od odpowiedzialności.
Beam należał do grupy pięciu byłych dyrektorów HealthSouth, którzy próbowali obciążać Scrushy?ego, aby zmniejszyć wymiar swojej kary. Nie udało mu się jednak wywalczyć aresztu domowego, jak kilku kolegom, i ma się stawić w więzieniu 1 listopada br. Może być przykładem, że nieudany donos popłaca mniej niż udany. W porównaniu ze swoimi kolegami, którzy zawarli ugody sądowe przed procesem Scrushy?ego, Bean oskarżony był o mniej przestępstw. Opuścił też HealthSouth stosunkowo wcześnie, stąd nie wziął udziału w najpoważniejszych oszustwach księgowych. Mimo to trzy miesiące więzienia to dużo mniej niż 30 lat, które groziły mu w przypadku pełnego procesu.