Po szoku spowodowanym przez huragan Katrina i wzroście cen ropy do rekordowego poziomu, ostatnie dni przyniosły ich stopniowy spadek. W Nowym Jorku notowania były najwyższe w poprzedni wtorek, gdy osiągnęły 70,85 USD za baryłkę. W Londynie rekord w wysokości 67,72 USD ustanowiono dwa dni później. Ponieważ w USA najpoważniejszym problemem były niedobory benzyny, cena tego paliwa wzrosła do najwyższego w historii poziomu ponad 3 USD za galon.
Do stopniowego uspokojenia nastrojów przyczyniła się zapowiedź uruchomienia strategicznych rezerw ropy oraz benzyny przez Międzynarodową Agencję Energetyczną. W ciągu miesiąca na rynek USA ma trafić 60 mln baryłek, w tym połowa z zapasów amerykańskich. 18% będzie stanowić benzyna.
Zniżce notowań sprzyjały też doniesienia o uruchomieniu największego portu naftowego w USA - Louisiana Offshore Oil Port - oraz zwiększone dostawy z Europy. Ponadto z zadowoleniem przyjęto wznowienie wydobycia przez część platform w Zatoce Meksykańskiej i rozpoczęcie produkcji przez unieruchomione wskutek kataklizmu rafinerie.
Dodatkowym czynnikiem obniżającym notowania jest spodziewane spowolnienie wzrostu w gospodarce USA, które może zmniejszyć popyt na paliwa płynne.
W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w październiku płacono wczoraj po południu 64,10 USD, w porównaniu z 64,67 USD w końcu sesji wtorkowej i 67,02 USD w poprzednią środę. W Nowym Jorku ropa kosztowała 65,30 USD.