Przy takim kursie poziom konkurencyjności naszej gospodarki wyrównuje się z krajami "starej" Unii Europejskiej. Zdaniem analityków niemieckiego banku, poziom kursu równowagi ma obecnie znaczenie ze względu na fakt, że niedługo będzie ustalany parytet złotego wobec euro. Parytet będzie obowiązywał przez dwa lata obowiązkowego pobytu złotego w mechanizmie kursowym ERM2. Ustalony przez DB Research kurs równowagi nie jest tożsamy z przewidywanym przez analityków parytetem w ERM2. Większość ekonomistów spodziewa się, że będzie on na poziomie przekraczającym nieco 4 złote za euro.

Podobne porównanie DB Research przeprowadził dla Czech Węgier i Słowacji. Z analizy wynika, że w ub.r. Polska miała najbardziej niedowartościowaną walutę spośród państw regionu. Z kolei forint był w okolicach kursu równowagi - ale nie dlatego, że węgierska waluta umocniła się, tylko ze względu na podwyżki płac w ostatnich kilku latach.

Wczoraj po południu za euro płacono 3,92 zł. Z raportu niemieckiego banku wynika jednak, że i przy takim kursie nie ma większego zagrożenia dla konkurencyjności polskiej gospodarki. Analitycy oszacowali kurs równowagi na dwa sposoby (różniące się szczegółami). W drugim wypadku kurs, przy którym poziom płac i wydajności w Polsce i Unii Europejskiej wyrównuje się, jest w okolicach 2,5 zł za euro.

Na brak zagrożeń ze strony mocnego złotego wskazywał również w piątkowym wywiadzie dla agencji Reutera minister finansów Mirosław Gronicki. Jego zdaniem, eksporterzy raczej nie ucierpią w wyniku ostatniej gwałtownej zwyżki kursu złotego, chyba że polska waluta będzie się jeszcze umacniać i będzie to proces długotrwały.

Część analityków spodziewa się, że złoty w najbliższym czasie może jeszcze pójść w górę. Według banku HSBC, w końcu roku euro będzie kosztować 3,85 zł. Podobny poziom kursu jest prawdopodobny zdaniem ING.