Piątkowa, skokowa zwyżka notowań Elstaru doprowadziła do przełamania linii ponadrocznej tendencji spadkowej. Droga do historycznego maksimum stanęła otworem.

Rozczarować się jednak może ten, kto sądzi, że kurs dotrze tam "za jednym zamachem". Dzienny MACD pozostał wyraźnie w tyle za kursem i jeszcze dużo mu brakuje do osiągnięcia lipcowego szczytu. To sygnał, że rynek będzie potrzebował przystanku przed ewentualnym dalszym wzrostem. Jeśli ma nastąpić, cena papierów nie powinna spaść poniżej przebitego w piątek szczytu przy 40,9 zł. Zamknięcie poniżej tej bariery stawiałoby pod znakiem zapytania korzystny dla posiadaczy akcji scenariusz.

Podczas fali spadkowej z lipca i sierpnia kurs Elstaru spadł o 8,3%. Można przyjąć, że zniżka o większej skali będzie oznaczać ostateczny kres dobrej koniunktury. Wobec tego zamknięcie w odległości większej niż 8,3% od lokalnej górki (obecnie poniżej 38,1 zł) trzeba potraktować jako średniookresowy sygnał sprzedaży.

Korzystnym zjawiskiem jest to, że wiosenny dołek wypadł na poziomie, na jakim zakończyły się pierwsze notowania PDA Elstaru. To oznacza, że nikt, kto na rynku wtórnym kupował papiery, jeszcze nie stracił. Taka sytuacja zwiększa zaufanie do spółki i ogranicza podaż na rynku.