Na koniec 2004 r. długi ŁDA przekraczały 70 mln zł. Dzięki sprzedaży budynku w Warszawie przy ul. Powązkowskiej, który stanowił zabezpieczenie wielu wierzytelności, spółka pozbyła się wszystkich wierzycieli zewnętrznych. Prezes Zdzisław Tokarski, który zarządza też kilkoma innymi firmami, nie był jednak w stanie powiedzieć, w jakim stopniu sprzedaż wpłynęła na zmniejszenie zadłużenia.

Od połowy 2002 r. spółka czeka na rozpatrzenie wniosku

o ogłoszenie upadłości. Nie prowadzi już żadnej działalności produkcyjnej. Nie zatrudnia też pracowników etatowych. Jedyne przychody stanowi - a w zasadzie stanowiła - dzierżawa nieruchomości w Łodzi. Jednak w lutym budynek spalił się. Na dodatek firma musi go odbudować, bo kamienica była zabytkowa. A na to nie ma pieniędzy. Czy to oznacza koniec nadziei na uzdrowienie wegetującej na giełdzie spół-ki? Oficjalny komunikat zapowiada "podjęcie kroków zmierzających do zmiany trudnej sytuacji". Równie mgliście wypowiada się prezes Zdzisław Tokarski. - Cały czas szukamy rozwiązania - powiedział.

Największymi udziałowcami ŁDA są firma Xonix, która posiada 42,6% głosów na WZA oraz Piotr Tafel (13,8%). Kurs spółki od kilku miesięcy waha się między 0,2 i 0,3 zł, przy bardzo niskich obrotach. W piątek nie zmienił się i był na poziomie 0,22 zł.