Początek ostatniego kwartału roku to czas umacniania się polskiej waluty. Aprecjacja wynika między innymi ze wzmożonego zapotrzebowania pożyczkowego rządu. Zgłaszany popyt przyciąga obcy kapitał spekulacyjny. Prowadzi to do wzrostu wartości złotego. Do tego dokładają się jeszcze spekulacje krajowych przedsiębiorców, którzy też zwiększają zakupy na rynku złotego.
Z kolei początek roku przynosi zwykle spadek kursu. Inwestorzy obawiają się problemów z ostatecznym zatwierdzeniem budżetu przez Sejm i jego wykonaniem w pierwszych miesiącach. Jednak mniej więcej po dwóch miesiącach złoty znowu zaczyna się umacniać. Potem sytuacja zaczyna się stabilizować.
- Drugi kwartał roku charakteryzuje się względnym spokojem na rynku walutowym - twierdzi Marcin Bilbin, analityk finansowy Pekao SA. Ale, jak zauważa, ostatnio w drugim kwartale roku odnotowano duży napływ kapitału spekulacyjnego. Spowodowało to wzrost wartości złotego. Działo się tak choćby w ubiegłym roku, gdy akcesja Polski do Unii Europejskiej wzmogła zainteresowanie inwestorów zagranicznych naszą walutą.
Trzeci kwartał przynosi spadek wartości złotówki. Wynika to między innymi z wypłat dywidend, które potem zamieniane są na inne waluty i wypływają z kraju. Poza tym jest to okres, gdy Polacy najczęściej wyjeżdżają za granicę. Aby to sfinansować, sprzedają złotówki. Nie bez znaczenia jest także wzrost popytu na benzynę, co zwiększa zapotrzebowanie krajowych rafinerii na ropę naftową. Wiele sieci stacji paliwowych kupuje też gotową benzynę za granicą. Swoje znaczenie ma także budżet. W III kwartale bowiem jest opracowywany plan wydatków na przyszły rok, co zwiększa niepokój inwestorów na rynku walutowym.