Reklama

Polacy coraz rzadziej upadają

W pierwszej połowie 2005 roku w Polsce zbankrutowało aż o 40% mniej firm niż rok wcześniej. Zdaniem analityków z firmy Euler Hermes, w tym i w kolejnym roku liczba bankructw polskich przedsiębiorstw nadal będzie maleć.

Publikacja: 13.09.2005 08:20

Analitycy grupy Euler Hermes spodziewają się, że w latach 2005-2006 łączna liczba bankructw na świecie nie będzie się istotnie wahać. Nie oznacza to jednak, że stabilizacja w tej dziedzinie będzie dotyczyć w jednakowym stopniu wszystkich regionów. Badacze spodziewają się np. 2-proc. spadku liczby plajt w Stanach Zjednoczonych i wzrostu - także o 2% - liczby upadłości w Europie. Sytuacja Polski ma być zasadniczo inna niż większości krajów Starego Kontynentu. Dotychczasowe tendencje pozwalają przypuszczać, że niewypłacalność będzie ogłaszać coraz mniej polskich firm.

400 polskich bankrutów

W czasie, gdy na zachodzie naszego kontynentu bankructw od lat systematycznie przybywa, w Polsce sytuacja jest znacznie mniej przewidywalna. Np. pierwsza połowa 2004 roku była pod względem upadłości rekordowa (zbankrutowało łącznie prawie 640 przedsiębiorstw). W całym ubiegłym roku zbankrutowało w Polsce 1025 firm (to oznacza spadek aż o 43% w stosunku do roku 2003, gdzie było łącznie 1788 bankructw).

Pierwsze półrocze 2005 roku przyniosło kolejny spadek liczby upadłości. Bankructwo ogłosiło 400 firm. Oznacza to spadek liczby plajt aż o 40% w stosunku do okresu styczeń-czerwiec 2004 roku.

Przypomnijmy, że na początku tego roku analitycy Euler Hermes przewidywali, iż w całym 2005 roku niewypłacalność ogłosi ok. 980 polskich przedsiębiorstw. Gdyby ta prognoza się sprawdziła - a dane z pierwszego półrocza pozwalają przypuszczać, że jest to prawdopodobne - to liczba plajt w Polsce po raz pierwszy od 1998 roku spadłaby poniżej psychologicznej granicy 1000.

Reklama
Reklama

Młode firmy plajtują częściej

Rozkład liczby bankructw w kraju od stycznia do czerwca 2005 roku nie był, oczywiście, równomierny. W czołówce województw najbardziej zagrożonych upadłościami znalazły się: Mazowsze, Dolny Śląsk oraz Wielkopolska. Najmniej bankructw odnotowano na Warmii i Mazurach oraz na ziemi lubuskiej i Opolszczyźnie. Na znaczące rozbieżności między poszczególnymi regionami Polski (patrz wykresy) miał wpływ przede wszystkim różny poziom rozwoju ekonomicznego województw. Jego odzwierciedleniem jest liczba przedsiębiorstw działających w danym regionie, w szczególności zaś firm nowo zakładanych.

- Powszechnie wiadomo, że największe ryzyko upadłości występuje w pierwszych trzech latach działalności firmy - mówi Tomasz Starus, dyrektor w Dziale Oceny Ryzyka firmy Euler Hermes.

Na uwagę zasługuje fakt, że - w przeciwieństwie do danych z wcześniejszych okresów - w żadnym województwie nie odnotowano wzrostu liczby upadłości. A najbardziej znaczącą poprawę sytuacji przedsiębiorstw zanotowano w województwach: warmińsko-mazurskim, zachodniopomorskim oraz opolskim.

Najbardziej ryzykują

producenci

Reklama
Reklama

Euler Hermes zbadał również, jakie branże są najbardziej zagrożone upadłością. I tak sektor produkcyjny uznano za obarczony największym ryzykiem plajty. Od stycznia do czerwca 2005 roku. zbankrutowało 129 polskich firm z segmentu wytwórczego. Co trzecia ogłoszona w tym czasie w naszym kraju plajta dotyczyła właśnie producentów. Jak pokazują dane za I półrocze br., najbardziej ryzykują przedsiębiorcy, którzy zajmują się produkcją wyrobów spożywczych oraz materiałów budowlanych. To właśnie tu doliczono się największej liczby bankructw.

Sporym ryzykiem obarczona jest także działalność usługowa. Co czwarta polska firma, która upadła w I półroczu 2005 roku, parała się właśnie usługami. Szczególną uwagę na swą sytuację powinni zwrócić transportowcy oraz budowlańcy. W tych segmentach usług - jak wynika z danych Euler Hermes - zagrożenie bankructwem jest największe.

Co piąta firma, która między styczniem a czerwcem br. ogłosiła upadłość, działała w szeroko rozumianym sektorze budownictwa (łącznie 81 przypadków upadłości). W tym segmencie najwięcej upadłości nastąpiło w inżynierii budowlanej oraz w robotach ogólnobudowlanych.

Okazuje się też, że najbezpieczniej jest handlować. Zarówno w sprzedaży hurtowej, jak i detalicznej, liczba bankructw była stosunkowo niewysoka (nie przekraczała 50 przypadków).

Bankrutują

zwykle spółki z o.o.

Reklama
Reklama

Wśród przedsiębiorstw bankrutujących w minionym półroczu aż 61% stanowiły spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Na drugim miejscu uplasowały się osoby fizyczne, prowadzące działalność gospodarczą (12% ogółu upadłych przedsiębiorstw), a na trzecim - spółki akcyjne (11% wszystkich plajt).

Na początku 2005 roku pojawiły się pierwsze sygnały, że wzrost gospodarczy w Polsce wyhamowuje. Ekonomiści uważają, że popyt wewnętrzny powinien utrzymać wzrost PKB na poziomie 3,8%. Gdyby tak się stało, to liczba upadłości nie powinna przekroczyć 900. Oznaczałoby to spadek o prawie 12% w stosunku do wyniku z 2004 roku. Prognozy Euler Hermes na 2006 rok mówią o tym, że liczba niewypłacalności pozostanie na podobnym poziomie, jak w roku 2005.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama