Analitycy grupy Euler Hermes spodziewają się, że w latach 2005-2006 łączna liczba bankructw na świecie nie będzie się istotnie wahać. Nie oznacza to jednak, że stabilizacja w tej dziedzinie będzie dotyczyć w jednakowym stopniu wszystkich regionów. Badacze spodziewają się np. 2-proc. spadku liczby plajt w Stanach Zjednoczonych i wzrostu - także o 2% - liczby upadłości w Europie. Sytuacja Polski ma być zasadniczo inna niż większości krajów Starego Kontynentu. Dotychczasowe tendencje pozwalają przypuszczać, że niewypłacalność będzie ogłaszać coraz mniej polskich firm.
400 polskich bankrutów
W czasie, gdy na zachodzie naszego kontynentu bankructw od lat systematycznie przybywa, w Polsce sytuacja jest znacznie mniej przewidywalna. Np. pierwsza połowa 2004 roku była pod względem upadłości rekordowa (zbankrutowało łącznie prawie 640 przedsiębiorstw). W całym ubiegłym roku zbankrutowało w Polsce 1025 firm (to oznacza spadek aż o 43% w stosunku do roku 2003, gdzie było łącznie 1788 bankructw).
Pierwsze półrocze 2005 roku przyniosło kolejny spadek liczby upadłości. Bankructwo ogłosiło 400 firm. Oznacza to spadek liczby plajt aż o 40% w stosunku do okresu styczeń-czerwiec 2004 roku.
Przypomnijmy, że na początku tego roku analitycy Euler Hermes przewidywali, iż w całym 2005 roku niewypłacalność ogłosi ok. 980 polskich przedsiębiorstw. Gdyby ta prognoza się sprawdziła - a dane z pierwszego półrocza pozwalają przypuszczać, że jest to prawdopodobne - to liczba plajt w Polsce po raz pierwszy od 1998 roku spadłaby poniżej psychologicznej granicy 1000.