Unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego Charlie McCreevy zarzucił instytucjom rozliczeniowym (czyli odpowiadającym za transfer papierów i pieniędzy po zawarciu transakcji na giełdzie) pobieranie zbyt wysokich opłat za rozliczanie transakcji zawieranych ponad granicami poszczególnych państw. Ostrzegł, że jeśli prowizje - które teraz są średnio sześć razy wyższe niż przy transakcjach między inwestorami z jednego kraju - nie spadną w ciągu sześciu miesięcy, instytucje mogą liczyć się z sankcjami ze strony unijnych władz.

Wysokie opłaty hamują rozwój wspólnego rynku papierów wartościowych, ponieważ zniechęcają inwestorów do grania na giełdach w innych niż rodzimy krajach UE (opłatę ponosi broker, ale de facto jest przerzucana na klienta). Na konkurencję między instytucjami clearingowymi nie można zaś liczyć, bo w wielu krajach, m.in. w Niemczech i we Włoszech, jest wymóg, by transakcje na giełdach były obsługiwane przez instytucje, w których giełdy mają udziały. KE już w kwietniu zeszłego roku zapowiedziała legislację, która zmusiła rządy do zmian w przepisach i otwarcia rynku clearingowego.

Alternatywą, którą rozważają władze Wspólnoty, jest powołanie centralnej instytucji rozliczeniowej dla wszystkich państw ugrupowania. - To ciekawa perspektywa - powiedział wczoraj komisarz McCreevy, którego gościło Stowarzyszenie Branży Funduszy Inwestycyjnych z Luksemburga. - Można by dzięki temu osiągnąć redukcję kosztów i poprawę wydajności. W takim wypadku każdy powinien po części z tego skorzystać - dodał.

Co o planach mówią przedstawiciele branży clearingowej? - Widać, że Komisja preferuje horyzontalną konsolidację infrastruktury obsługi potransakcyjnej - stwierdził Denis Peters, cytowany przez Bloomberga rzecznik prasowy Euroclear, największej instytucji rozliczeniowej w Europie.

Bloomberg, "FT"