Włoski Urząd ds. Konkurencji podjął właśnie próbę zbadania, czy ewentualny nowy operator giełd, który chciałby wystartować z biznesem we Włoszech, nie natknąłby się na nieuzasadnione bariery.

We Włoszech obrót akcjami, derywatami i niektórymi instrumentami o stałej stopie zwrotu jest możliwy na rynkach prowadzonych przez mediolańską Borsa Italiana. Handel obligacjami rządowymi odbywa się zaś na platformie należącej do MTS, spółki kupionej niedawno przez Borsa Italiana i sojusz giełdowy Euronext za 125 mln euro.

Władze najbardziej niepokoi fakt, że Borsa Italiana i Euronext odpowiadają zarówno za biznes transakcyjny, jak też - poprzez zależne od siebie podmioty - za cały ciąg operacji następujących już po zawarciu transakcji przez inwestorów. Transakcje na parkietach Borsa Italiana są rozliczane przez jej jednostkę Cassa di Compensazione & Garanzia, a depozytariuszem papierów jest inny oddział firmy - Monte Titoli. W przypadku MTS-u alternatywą przy obsłudze potransakcyjnej jest LCH.Clearnet, izba clearingowa zależna od Euronextu. Jest to więc alternatywa bardzo pozorna.

Strażnicy konkurencji we Włoszech zamierzają też zbadać, czy zmonopolizowanie biznesu przez dwóch operatów nie prowadzi przypadkiem do pobierania nadmiernych opłat i działania na szkodę klientów. Przedstawiciele Borsa Italiana na temat działań władz nie chcą się wypowiadać.

Bloomberg