Po kilku dniach, kiedy zainteresowanie obligacjami skarbowymi było minimalne, rynek wreszcie się obudził. Udana środowa aukcja papierów 20-letnich, gołębie wypowiedzi kilku członków Rady Polityki Pieniężnej, rosnące poparcie dla Donalda Tuska i PO i wreszcie wypowiedź kojarzonego z tym ugrupowaniem ekonomisty, który zasugerował duże cięcia budżetowe i szybkie wprowadzenie euro spowodowały, że w czwartek ceny obligacji znacząco wzrosły.

Wprawdzie wybory parlamentarne już w przyszły weekend, jednak niepewość co do ich wyników przegrywa znacznie z zaufaniem do Platformy Obywatelskiej i jej programem gospodarczym. Dlatego część inwestorów już teraz zdecydowała się wypełnić portfele, nie chcąc czekać na wyniki głosowania. Dobry budżet z pewnością ułatwi RPP podejmowanie decyzji, a wówczas na zakupy będzie już trochę późno. Dlatego wczoraj rentowność obligacji spadła do historycznych minimów. Dla papierów dwuletnich OK1207 było to 4,2% (tydzień temu podczas aukcji było to jeszcze 4,3%), pięcioletnich PS0310 do 4,44% zaś dziesięcioletnich DS1015 do 4,55%.

Sytuacja na rynku wygląda więc dość optymistycznie, a głównym zagrożeniem wydają się słabnące rynki bazowe. W przyszłym tygodniu czeka nas prawdopodobnie kolejna podwyżka stóp w USA. Na długim końcu krzywej trzeba być więc bardziej ostrożnym.