Ceny złota wzrosły wczoraj w Nowym Jorku do poziomu najwyższego od 17 lat. Inwestorzy kupowali ten kruszec, traktując go jako inwestycję alternatywną wobec walut.

Atmosferę na amerykańskim rynku podgrzały też nieco informacje z Argentyny. Tamtejszy bank centralny może zwiększyć rezerwy złota jako zabezpieczenie przeciwko inflacji i ochronę przeciwko kryzysowi finansowemu - zapowiedział szef działu operacji rynkowych tego banku Juan Ignacio Basco. Zwiększone rezerwy pomogły tej drugiej co do wielkości południowoamerykańskiej gospodarcze ustabilizować walutę i przywrócić zaufanie inwestorów po zapaści peso sprzed trzech lat.

W Londynie złoto wczoraj trochę staniało, gdyż kurs euro w stosunku do dolara spadł do poziomu najniższego od dwóch tygodni. Zmniejszyło to popyt na złoto jako inwestycję alternatywną wobec amerykańskich aktywów. Londyńska firma analityczna GFMS prognozuje, że do końca tego roku uncja złota może kosztować 480 USD, a w przyszłym cena przekroczy 500 USD, gdyż droga ropa naftowa osłabi dolara i zwiększy inflację, co zwiększy popyt na złoto.

W Londynie cena kruszcu z natychmiastową dostawą spadła wczoraj o 1,43 USD i po południu płacono tam po 448,86 USD za uncję. Na nowojorskim rynku Comex zaraz po otwarciu notowań kontrakty terminowe na grudzień zdrożały o 1,1%, do 459 USD za uncję, co było najwyższym kursem od czerwca 1988 r. Przed tygodniem za uncję złota w Londynie płacono 444,7 USD, a w Nowym Jorku 452,6 USD.