Rozporządzenie w sprawie instrumentów pochodnych zostało przyjęte przez rząd we wtorek. Praktycznie nie poszerza ono możliwości inwestycyjnych funduszy emerytalnych. Mówi tylko, że OFE mogą kupować instrumenty pochodne i wymienia, jakie typy tych papierów mogą pojawić się w portfelu funduszu. Są trzy - opcje, kontrakty terminowe oraz swapy.
Aby fundusze rzeczywiście mogły kupować instrumenty pochodne, trzeba znowelizować rozporządzenie o limitach inwestycyjnych, które reguluje, jak dużą część aktywów OFE mogą poświęcić na daną lokatę. Prace nad tym aktem prawnym już trwają w resorcie polityki społecznej. Możliwe jednak, że nowelizacja nie będzie potrzebna. PiS nie chce bowiem zezwolić funduszom na kupowanie pochodnych.
- Jedną z pierwszych decyzji rządu powinno być wycofanie tego rozporządzenia - powiedział Cezary Mech, doradca ekonomiczny PiS. - Fundusze powinny zajmować się zarządzaniem aktywami, a nie inwestycjami w instrumenty pochodne.
Jego zdaniem, ryzyko, jakie powstaje przy transakcjach na instrumentach pochodnych, jest zbyt duże, aby narażać na nie pieniądze odkładane przez Polaków na przyszłą emeryturę. Strata w wielu przypadkach oznacza nie tylko utratę zainwestowanych złotówek, ale także konieczność dopłacenia do całej operacji z innych środków.
Zwolennicy rozporządzenia zwracają jednak uwagę, że sama ustawa - i to od samego początku, a nie tylko od ostatniej nowelizacji - zezwala na takie inwestycje. Są one możliwe pod warunkiem, że stanowią zabezpieczenie dla innych części aktywów funduszy (np. dla inwestycji zagranicznych). Ale z powodu braku w rozporządzeniu o limitach nikt do tej pory z takiego zabezpieczenia nie korzystał. Obecne rozporządzenie oraz nowelizacja przepisów o limitach wreszcie pozwoli na tego typu operacje.