Inwestorzy giełdowi boją się Rity. A dokładniej boją się kolejnego gwałtownego skoku cen ropy naftowej, który może wywołać uderzenie kolejnego huraganu w amerykańskie wybrzeże Zatoki Meksykańskiej. Wczoraj Rita umocniła się do "czwórki" w pięciostopniowej huraganowej skali. W sobotę może dobić do wybrzeży Teksasu, stanu będącego sercem dla amerykańskiej branży naftowej.
Posiadacze akcji boją się też kolejnych podwyżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. We wtorek wieczorem (naszego czasu) podniosła ona stopy procentowe po raz jedenasty z kolei i zasygnalizowała, że politykę będzie zacieśniać dalej. Prysły nadzieje, że Fed zdecyduje się pomóc amerykańskiej gospodarce i zatrzyma się z podwyżkami przynajmniej na jedno posiedzenie.
Inwestorzy w Europie na decyzję Fedu mogli zareagować dopiero wczoraj. Zareagowali dość zdecydowaną przeceną papierów. Indeksy głównych giełd straciły po 0,8-1,4%. Najbardziej obniżył się niemiecki DAX, o 1,77%. We Frankfurcie sprzedawano m.in. papiery Deutsche Banku, dla których bank JPMorgan obniżył rekomendację z "przeważaj" do "neutralnie". Spadły kursy akcji wrażliwych na notowania ropy koncernów Bayer i BASF. Na wyobraźnię inwestorów nad Menem mogło też podziałać ostrzeżenie agencji Standard & Poor?s, która zagroziła rządowi Niemiec obniżeniem ratingu kredytowego, jeś li nie weźmie się on za redukowanie deficytu w budżecie.
Na początku sesji za Atlantykiem inwestorzy - nasłuchujący informacji meteorologicznych i analizujący jeszcze decyzję Fedu z poprzedniego dnia - pozbywali się papierów, podobnie jak sesję wcześniej. Ponad 10% traciły akcje Avon Products, ponieważ kosmetyczna firma ze względu na Katrinę i wysokie ceny energii obcięła prognozy finansowe. Siódmą sesję z kolei spadały walory firm zajmujących się handlem deta-
licznym, takich jak Sears Holding czy Office Depot.