Wiele zmian, jakie wprowadzą nowe regulacje rynku kapitałowego, dotyczy domów maklerskich. Jedna z nich daje możliwość kierowania akcji do klientów kwalifikowanych bez konieczności sporządzania, zatwierdzania i upublicznienia prospektu. Czy to dobry pomysł? Czy biura maklerskie na tym skorzystają? Będą przecież pośredniczyć w transakcjach.
To głównie emitentom zależało na wprowadzeniu takich rozwiązań. Zdobycie pieniędzy za pośrednictwem rynku kapitałowego powinno być jak najtańsze. Bycie spółką publiczną nie jest nobilitacją samą w sobie. Głównym celem jest pozyskanie finansowania na przedsięwzięcia. Na rynkach rozwiniętych funkcjonują tzw. business angels. Nowa ustawa o ofercie ma zaktywizować ich na naszym rynku poprzez uproszczenie oferty dla inwestorów kwalifikowanych, dla pakietów o wartości co najmniej 50 tysięcy euro i papierów o jednostkowej wartości co najmniej 50 tysięcy euro. Sądzę, że te rozwiązania przyniosą korzyści całej gospodarce. Akcje sprzedane inwestorom bez konieczności sporządzania, zatwierdzania i publikowania prospektu, mogą też później trafić do notowań na rynku regulowanym.
Kolejnym interesującym rozwiązaniem, z punktu widzenia biur maklerskich, są alternatywne systemy obrotu (ASO). Czy jest jednak możliwe przełamanie monopolu giełdy?
To nie jest polski wymysł, to wymóg prawa unijnego - odejście od przymusu rynku regulowanego. Powinno się doprowadzić do sytuacji, w której obrót prowadzony jest na konkurencyjnych platformach. Nie słyszałam nigdy, żeby konkurencja zaszkodziła klientom. Na pewno Giełda Papierów Wartościowych będzie rynkiem wiodącym, bo nie jest w niczyim interesie, żeby GPW marginalizować. Domy maklerskie są przecież członkami Giełdy. Udział w obrotach na GPW jest swoistą wizytówką danego domu maklerskiego. Funkcjonowanie ASO i transakcji bezpośrednich jest możliwe tylko wtedy, gdy rynek regulowany, jakim jest giełda, jest efektywny.
Ważne jest też, jak będą skonstruowane akty wykonawcze do ustawy. Mam nadzieję, że nowe możliwości nie będą istnieć tylko na papierze. Nie można na przykład tworzyć, porównywalnych do rynku regulowanego, wymogów dla transakcji bezpośrednich. Firma inwestycyjna, angażując swój kapitał, ponosi przecież ryzyko inwestycyjne i operacyjne. Giełda jedynie operacyjne.