Wzrost sprzedaży był większy niż w lipcu (5% rok do roku) i większy niż oczekiwali ankietowani przez PARKIET ekonomiści. Średnie prognozy wskazywały na dynamikę rzędu 6%. Najwięksi pesymiści zakładali wzrost o 3,5%.
Czy lepsze dane oznaczają, że popyt konsumpcyjny przyspiesza? Optymizm studzi Wojciech Kuryłek, główny ekonomista Kredyt Banku. Jego zdaniem, wzrost sprzedaży o 7,9% to efekt wypłaty 1,4 mld zł dodatków do rent i emerytur. - W sierpniu spadła dynamika płac realnych i wzrosła inflacja. Poza tym nie było istotnego wzrostu zadłużenia gospodarstw domowych z tytułu kredytów konsumpcyjnych. A to oznacza, że jedynym wytłumaczeniem ożywienia sprzedaży mogły być jednorazowe świadczenia społeczne - twierdzi. Podkreśla, że jest to zjawisko jednorazowe i nie powinno być traktowane przez Radę Polityki Pieniężnej jako sygnał świadczący o ożywieniu popytu.
- RPP powinna skoncentrować się na danych o produkcji przemysłowej - mówi ekonomista Kredyt Banku. A tu sytuacja nie wygląda najlepiej. GUS podał kilka dni temu, że w sierpniu wzrost wyniósł tylko 4,6%, gdy ekonomiści spodziewali się średnio 5,5-proc. dynamiki.
Co więcej, GUS poinformował wczoraj, że przedsiębiorcy zajmujący się przetwórstwem przemysłowym gorzej oceniają koniunkturę niż w sierpniu i gorzej niż w lipcu 2004 r. Są też bardziej pesymistyczni w ocenie swojej sytuacji finansowej. Spodziewają się jednak zwiększenia zamówień na swoje wyroby.
Korzystne są za to wyniki badania koniunktury wśród firm z sektora budowlanego. Oceny są lepsze niż w sierpniu i lepsze niż przed rokiem. Tradycyjnie pesymistyczne są wyniki badania koniunktury wśród podmiotów zajmujących się handlem detalicznym.