Sprawdził się scenariusz, o którym pisałem w poprzednich komentarzach - w okolicach szczytu z marca 2000 r. doszło do zahamowania zwyżki i ataku podaży. O ile jednak jeszcze we wtorek prognozowanie dalszych spadków było uzasadnione, to teraz sytuacja nie jest już taka prosta. Korekta spadkowa straciła impet. Wczorajszej białej świecy towarzyszyły wyższe obroty niż dzień wcześniej. Do ostatniego szczytu (2487 pkt) brakuje jedynie 1,7%. Niewykluczone że realizacja zysków zakończy się tak samo szybko, jak poprzednie korekty w trakcie trwającego trendu wzrostowego - jak na początku lipca, czy w sierpniu. Tymczasem wydaje się, że do definitywnego zakończenia tendencji zwyżkowej potrzeba bardzo silnego impulsu - fali wyprzedaży takiej jak np. w marcu. Nie da się wykluczyć, że zakończenie trendu przybierze bardziej złożoną formę. Być może inwestorzy zdołają jeszcze popchnąć kurs futures powyżej ostatniego szczytu i dopiero potem dojdzie do ostatecznego ataku podaży. Korekta powinna być adekwatna do wcześniejszej zwyżki. W związku z tym można się spodziewać, że notowania kontraktów powrócą przynajmniej do średniej kroczącej z 20 sesji. Obecnie przebiega ona na wysokości ok. 2350 pkt i szybko idzie w górę.
Niezagrożone są na razie trendy wzrostowe w przypadku najważniejszych kontraktów akcyjnych. W ich przypadku korekta jest praktycznie niezauważalna na tle poprzedniego ruchu w górę. Coraz bliższy jest jednak moment, w którym dojdzie nie tyle do niewielkiej realizacji zysków, ile fali wyprzedaży futures choćby na kursy PKN Orlen czy TP. W obu przypadkach trend wzrostowy przekształcił się w rosnącą coraz szybciej hiperbolę. Tego typu formacje kończą się nagłymi atakami podaży.