Reklama

Drogowskaz trochę koślawy

Międzynarodowy Fundusz Walutowy coraz częściej jest zastępowany w roli pożyczkodawcy przez podmioty prywatne. Równocześnie spada jego rola jako instruktora wyznaczającego krajom kierunki gospodarczych reform. Pojawiają się sugestie, że Fundusz, którego udziałowcy zjeżdżają się dziś do Waszyngtonu, musi pomyśleć o poszukaniu dla siebie nowej roli.

Publikacja: 24.09.2005 08:11

Jeszcze w kwietniu 2000 r. Międzynarodowy Fundusz Walutowy miał uruchomione programy pomocowe dla 25 państw, włączając w to Brazylię, Meksyk i Rosję. Łączna ich wartość wynosiła 80,8 mld USD, a w przypadku jedenastu pożyczek kwoty przekraczały miliard dolarów.

Coraz mniej programów

Ostatnie dane mówią zaś, że podobnych programów było już tylko 14, a wartość zaledwie trzech była wyższa niż 1 mld USD. W roku finansowym zakończonym w kwietniu jedynie sześć państw zdecydowało się skorzystać z pomocy Funduszu, otrzymując kredyty w wysokości 2,5 mld USD. To suma najniższa od 1975 r., czyli od trzydziestu lat!

Liczby nie kłamią, a eksperci mówią otwarcie: znaczenie MFW spada. Dodają, że Fundusz powinien poszukać dla siebie nowej roli.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy powstał po II wojnie światowej z zadaniem stabilizowania globalnej gospodarki. W uproszczeniu jego podstawowa działalność polega na przyznawaniu krajom borykającym się z problemami ekonomicznymi preferencyjnych pożyczek, w zamian za co rządy tych państw muszą zobowiązać się do realizowania zaleceń MFW, np. do przywrócenia równowagi w bilansie płatniczym czy tłumienia inflacji.

Reklama
Reklama

W ostatnich kilkunastu latach Fundusz niejednokrotnie pożyczał krajom sumy wielu miliardów dolarów. W latach 1994 i 1995 wsparł Meksyk prawie 18 mld USD, w 1997 r. ponad 35 mld USD trafiło do Indonezji, Korei i Tajlandii. W obu przypadkach pieniądze pozwoliły zapobiec wybuchom kryzysów finansowych, które mogły mieć fatalne konsekwencje. Z kolei w 2000 r. właśnie z inicjatywy MFW banki centralne krajów grupy G-7 podjęły się wspólnej obrony kursu nadmiernie osłabionego euro. W wyniku interwencji w ciągu jednego dnia waluta zyskała 3%.

Od tego czasu pozycja MFW mocno osłabła. Według ekspertów, problem leży m.in. w nadmiernej rygorystyczności zaleceń co do polityki gospodarczej, jaką powinny prowadzić kraje, którym Fundusz pomaga. - MFW cieszy się mniej niż dobrą reputacją, ponieważ wciąż obstaje przy drakońskich metodach - uważa Allan Meltzer, cytowany przez Bloomberga profesor z Uniwersytetu Carnegie Mellon w Pittsburgu.

Argentyna nie chce słuchać

Wiele państw, którym Fundusz pomaga, nie chce się jego zaleceniom podporządkowywać. Trzecia na liście dłużników Argentyna - ze zobowiązaniami w wysokości 11 mld USD - nie zamierza realizować rad ekspertów organizacji, choć to warunek renegocjacji umowy kredytowej. Argentyński ambasador w USA w kwietniu oświadczył, że wypełnienie zaleceń MFW, czyli zwiększenie stopy oszczędności, szersze zaangażowanie banku centralnego w walkę z inflacją oraz obniżenie podatków eksportowych na surowce, stanowiłoby poważne zagrożenie dla prowadzonego w kraju "rozsądnego" programu reform gospodarczych.

Wielu państwom pomoc MFW zwyczajnie przestała być potrzebna. Brazylia, która ma organizacji spłacić 15 mld USD, 5,1 mld USD odda przed czasem, w czym pomoże silny wzrost eksportu, wiążący się z napływem dodatkowych pieniędzy do kraju. Brazylijski prezydent Luis Inacio Lula da Silva cieszy się, że jego kraj nie musi Funduszu słuchać równie mocno, jak kiedyś.

Płyną prywatne pieniądze

Reklama
Reklama

Do takich państw jak Chiny czy Rosja, które kiedyś miały trudności z dostępem do kapitału, teraz płynie szeroka rzeka prywatnych inwestycji, a rządy w wielu wypadkach wolą pożyczać pieniądze na wolnym rynku, niż od międzynarodowych instytucji - twierdzi działający w Waszyngtonie Instytut Finansów Międzynarodowych (IIF), organizacja reprezentująca ok. 340 banków działających na światowym rynku. Według wyliczeń IIF, napływ prywatnego kapitału do 29 największych państw zaliczanych do grupy rozwijających się wyniesie w tym 345 mld USD i będzie to suma najwyższa w historii. Zaledwie trzy lata temu sięgała tylko 120 mld USD.

Dla kierującego od roku pracami MFW Rodrigo de Rato malejąca kwota programów pożyczkowych uruchamianych przez Fundusz nie jest problemem. Hiszpana nie boli to dopóty, dopóki w poszczególnych państwach na świecie władze realizują prowzrostową politykę ekonomiczną, najlepiej opierającą się na zaleceniach MFW. Jednak jak widać na przykładach Argentyny czy Brazylii, z tym bywa różnie (notabene podobnie jest i w przypadku Polski, której Fundusz już od jakiegoś czasu regularnie zaleca tłumienie deficytu budżetowego, a która dziury w państwowej kasie wciąż załatać nie potrafi).

Znowu zapukają

Niektórzy eksperci twierdzą, że Fundusz może szybko odzyskać swoją siłę, jeśli z rynków wschodzących nagle zaczęliby uciekać inwestorzy i koszty finansowania znacznie by wzrosły. Łatwy dostęp do kapitału nie może się bowiem utrzymać wiecznie. - Wiele państw prawdopodobnie zadłużyło się ponad miarę i kiedy okienka im się pozamykają, ponownie zapukają do drzwi MFW - uważa Desmond Lachman, który przez 24 lata był ekonomistą w Funduszu.

Równocześnie wielu specjalistów twierdzi też, że MFW powinien przestać grać rolę lekarza, który wypisuje rządom recepty, a powinien podjąć z nimi dialog i działać na zasadzie współpracy. Sam Fundusz jest zresztą tego świadom, czemu dał wyraz w opublikowanym w tym tygodniu raporcie na temat średniookresowej strategii. Napisano w nim, że rządy zazwyczaj zgadzają się z sugestiami MFW, jednak często zalecane reformy są wstrzymywane, ponieważ nie byłyby zbyt popularne politycznie. "Fundusz powinien stać się uczestnikiem publicznej debaty na temat reform" - stwierdzili autorzy raportu, czyli wysocy urzędnicy waszyngtońskiej organizacji.

Rola doradcy

Reklama
Reklama

Dyrektor zarządzający Rodrigo de Rato uważa, że MFW w większym stopniu powinien poświęcić się misji pomagania krajom w integracji z globalną gospodarką i globalnymi rynkami kapitałowymi. W tym kontekście Fundusz widzi przede wszystkim potrzebę rozwiązania problemu gigantycznego deficytu na rachunku obrotów bieżących Stanów Zjednoczonych i będących dla niego przeciwwagą sporych nadwyżek ze strony krajów azjatyckich, takich jak Chiny. Według Yusuke Horiguchiego ze wspomnianego wcześniej IIF, rola doradcy w takich właśnie kwestiach - jak owa nierównowaga w rozrachunkach między USA i Chinami czy np. problem żółwiego tempa rozwoju gospodarczego w strefie euro - jest MFW jak najbardziej pisana, zważywszy na bogate doświadczenie i mocne umiędzynarodowienie struktur organizacji.

Dla Funduszu problemem jest też to, że zbyt mocno zaangażował się on ostatnio w zwalczanie biedy na świecie, co tradycyjnie było domeną jego siostrzanej organizacji, Banku Światowego. Dlatego nie tylko MFW, ale i druga z mających siedzibę w Waszyngtonie instytucji musi na nowo nakreślić swoje priorytety.

O nowej tożsamości MFW będą dyskutować dziś i jutro w Waszyngtonie przedstawiciele 184 krajów członkowskich, którzy zjeżdżają się na doroczne walne zgromadzenie Funduszu.

Szczyt będzie też okazją do dalszej debaty - podjętej już rok temu przy okazji wyboru Rodrigo de Rato na nowego szefa MFW - nad układem sił w instytucji. Mimo to, że udziałowcami Funduszu jest blisko 200 państw, tak naprawdę decydujący głos mają udziałowcy najwięksi: USA, Japonia i kraje europejskie. Szefem Funduszu od początku jest Europejczyk (Bankowi Światowemu przewodzi tradycyjnie Amerykanin). To wywołuje niepokój, dlatego de Rato chciałby, żeby procedury głosowania odświeżyć tak, aby więcej do powiedzenia mieli przedstawiciele państw rozwijających się, szczególnie z Azji i Afryki.

Skromniejszy szczyt

Reklama
Reklama

W parze z ograniczaniem roli MFW jako kredytodawcy i wpływu Funduszu na światową gospodarkę spada też ranga i pompa dorocznych walnych zgromadzeń członków organizacji. Przed 2002 r. imprezy trwały tydzień i obejmowały wiele spotkań towarzyskich. Sesje formalne odbywały się w wystawnych hotelach w prestiżowej dzielnicy Waszyngtonu Cleveland Park. Od trzech lat obrady odbywają się w siedzibie Funduszu, a cały szczyt skrócono do dwóch, trzech dni.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama