Jeszcze rano na rynku panował lekki optymizm. Wrażliwość kontraktów na BUX, który zakończył wzrostem poprzednią sesję i otworzył się wyżej, kazała im przed 10.00 utrzymywać się nieco na plusie. Optymizm trwał tylko do otwarcia kasowego.
Debiut PGNiG przyćmił notowania pozostałych spółek. W ciągu pierwszych dwu kwadransów notowań, przy niewielkim obrocie indeks zsunął się 15 pkt poniżej czwartkowego zamknięcia. Jeszcze wtedy futures liczyły na obronę wsparcia WIG20 w okolicy 2460 pkt. Taki stan trwał do godziny 12. W południe indeks definitywnie przebił tę linię obrony i w ciągu 3 kwadransów zniżkował o 30 pkt. Spadek dokonał się przy stosunkowo niewielkim obrocie. Jest to objaw pozytywny, jednak pamiętajmy, że taki stan powolnego obsuwania się przy niewielkim obrocie może trwać dłużej. Wszystko zależy od popytu. Jeśli napływ zagranicznych pieniędzy nie zostanie znacząco zahamowany, to spekulacyjna podaż wkrótce się wyczerpie.
Biorąc pod uwagę czynniki techniczne, zasięg spadku może w ramach trendu wzrostowego sięgnąć 2330-2360 pkt. Poziom ten wynika z przebiegającej tu linii kilkumiesięcznego trendu. Pojawiły się różne pesymistyczne opinie, wieszczące koniec wzrostu. Jest to zdrowy objaw dla rynku. To właśnie zbyt silne przekonanie o wzroście było we wtorek powodem bardzo wysokiego otwarcia, kiedy gorączka zakupów sięgnęła zenitu. Wykorzystali to szybko spekulanci odpowiadając silną podażą. W efekcie mamy powrót do normalnego nastroju - lekkiej niepewności. Lecz kapitał napływający na nasz rynek od kilku miesięcy nie ma charakteru spekulacyjnego. Są to silne ręce. Nie spodziewam się zatem drastycznego scenariusza i odwrócenia trendu.