Piątek na rynku obligacji do późnego popołudnia upływał w spokoju, przy umiarkowanych obrotach. Zupełny brak danych na rynku lokalnym i za oceanem potęgował bezruch na rynkach długu. Wydawało się, że mające się odbyć w weekend wybory parlamentarne zupełnie wyciszają rynek. Z jednej strony rynek wydawał się wyprzedany, z drugiej nie brakowało chętnych do kupna polskiego długu przy każdym zauważalnym spadku cen. Około godz. 16.00 pojawiły się duże zagraniczne banki, kupujące polskie obligacje. Do zapoczątkowanego trendu niezwłocznie dołączyły się polskie podmioty.

Na koniec dnia obligacje z sektorów 2, 5 i 10 lat uzyskały rentowność odpowiednio: 4,18% na OK0807 (spadek o 2 punkty bazowe w stosunku do dnia poprzedniego), 4,42% na PS0310 (spadek o 7 punktów bazowych) oraz 4,43% na DS1015 (spadek o 5 punktów bazowych).

W poniedziałek znane już będą wstępne wyniki wyborów. Wygrana prorynkowych władz, która stanie się faktem, może dodatkowo obniżyć rentowność obligacji. Jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Potencjalne czynniki ryzyka tkwią jednak w stabilności przyszłej koalicji rządzącej.