Oba ugrupowania, które - jak zapowiadały - mają stworzyć rząd, mogą liczyć w sumie na 274 mandaty w Sejmie.
Rynki oczekiwały, że to Platforma będzie odgrywać główną rolę w nowym rządzie, a więc przeforsuje własne pomysły ekonomiczne, między innymi wprowadzenie podatku liniowego, szybką prywatyzację i deregulację gospodarki oraz ograniczenie deficytu budżetowego, by kraj był gotowy wejść szybko do strefy euro.
"Mamy spadek cen obligacji, bo rynek się nastawił na zwycięstwo PO, a zrealizował się gorszy scenariusz. Jednak paniki nie ma, nastąpiła realizacja zysków i już rynek się ustabilizował. Teraz czekamy na konkrety dotyczące programu i personaliów w nowym rządzie" - powiedział szef dealerów Banku Pekao SA Maciej Słomka. Na początku notowań krajowa waluta traciła nawet przeszło półtora procent wobec euro, które było wyceniane na ponad 3,94 złotego. Jednak później zdołała ona odrobić część strat, a zniżka wobec piątkowego zamknięcie nie przekraczała 1 procenta.
"Z pewnością rezultaty głosowania nie są tak korzystne dla inwestorów, jak byłoby w przypadku zwycięstwa PO, ale należy pamiętać, że polska gospodarka radzi sobie bardzo dobrze jeśli chodzi o wzrost, inflację, bilans obrotów bieżących" - napisał w raporcie ekonomista WestLB w Londynie, Giancarlo Perasso.
"Złoty jest słabszy, ale nie widać chętnych do jego głębszej przeceny. Najważniejsze, że ten rząd jest bardziej spójny i reformatorski niż poprzedni" - powiedział strateg walutowy CSFB, Koon Chow.