W poniedziałkowe przedpołudnie widać było spore zaniepokojenie rynków finansowych wynikiem wyborów parlamentarnych. W stosunku do piątkowego zamknięcia dolar podrożał prawie o 6,5 grosza, do 3,2767 zł, euro zyskało blisko 7 groszy i kosztowało 3,9425 zł. Rentowność 5-latek - najbardziej płynnych polskich obligacji - sięgnęła 4,57%, a główny indeks giełdowy WIG20 spadł do 2428 pkt, czyli ponad 1%. Dość znaczące ruchy były wynikiem emocjonalnych decyzji. Z każdą chwilą wpływ czynnika politycznego malał.
Giełda odrabiała straty
Początkowy spadek WIG20 sprowadził go do piątkowego minimum. Taniał przede wszystkim PKN. Obroty w tej części sesji nie były jednak duże. Do południa wyniosły 225 mln zł (dla spółek znajdujących się w składzie indeksu WIG). W piątek było to prawie 240 mln zł. Inwestorzy przyjęli wyczekującą postawę. Po dwóch godzinach handlu kupujący się uaktywnili. Taki sam przebieg miały notowania na Węgrzech, gdzie BUX zaczął od południa rosnąć. Poprawie nastrojów sprzyjała wyraźna zwyżka na europejskich parkietach. DAX od rana zyskiwał blisko 2%, głównie w odpowiedzi na to, że huragan Rita nie wywołał kolejnej fali wzrostu cen ropy naftowej. Ostatecznie WIG20 zamknął dzień 1,2-proc. zwyżką i osiągnął 2486 pkt. Do rekordu sprzed tygodnia zabrakło 21 pkt. W największym stopniu przyczyniły się do tego Pekao i KGHM. Obydwie firmy poszły w górę o ponad 2%.
O blisko 10 pkt bazowych podniosła się rentowność polskich obligacji 5-letnich. PiS jest postrzegane jako partia mniej zdeterminowana w sprawach ograniczania deficytu budżetowego niż PO. Z rezerwą traktuje też kwestię szybkiego przyjęcia euro. Stąd część inwestorów mogła zdecydować się na redukcję stanu posiadania. Równocześnie wczoraj była kontynuowana (rozpoczęta w piątek) korekta na rynkach bazowych. Zyskowność niemieckich 10-latek z rekordowo niskiego poziomu podniosła się przez dwa dni prawie o 10 pkt bazowych, do 3,12%. Od ostatniego posiedzenia Fed, wśród inwestorów umacnia się przekonanie, że władze monetarne w USA są zdecydowane dalej podnosić stopy procentowe, a środek ciężkości ich polityki przesunął się w stronę przeciwdziałania dalszemu wzrostowi inflacji.
Do końca dnia połowę przedpołudniowych strat odrobił złoty. Dolar na rynku międzybankowym kosztował wieczorem ponad 3,25 zł, a euro blisko 3,92 zł. Amerykańska waluta była najdroższa we wrześniu. Trudno ocenić, na ile wczorajszy spadek złotego był wynikiem trwającego w tym miesiącu osłabienia euro (od końca sierpnia straciło do dolara 3 centy, a wartość naszej waluty jest od wiosny tego roku dość wyraźnie z nim skorelowana), w jakim stopniu wynikiem spóźnionej reakcji na wyprzedaż węgierskiego forinta i czeskiej korony, co obserwujemy od początku września (wczoraj obie waluty zyskiwały na wartości), a jak bardzo na tym zaważył wynik wyborów.