Prawo i Sprawiedliwość otrzyma poparcie Samoobrony, SLD oraz LPR w kwestii sposobu naprawy sytuacji na rynku pracy. PiS proponuje obniżenie stawek ZUS i ulgi podatkowe dla osób zatrudniających absolwentów oraz bezrobotnych. SLD będzie próbować przeforsować tutaj również swoją propozycję. - Będziemy próbować podnieść płacę minimalną - powiedział Grzegorz Napieralski, sekretarz generalny SLD. Ulgi podatkowe dla przedsiębiorców zatrudniających nowych pracowników oraz ułatwienia procedur zakładania nowej firmy proponowane przez PiS znajdą poparcie LPR oraz SLD. Samoobrona widzi w tej kwestii pole do rozmów, jednak chce wprowadzić w życie swoje propozycje. Mówi o nich dyrektor biura Samoobrony Janusz Maksymiuk. - Wypłata 40 mld zł zasiłków dla najbiedniejszych zasili rynek, co w konsekwencji pobudzi przedsiębiorców - twierdzi J. Maksymiuk. Całkowita zgoda istnieje w przyszłej opozycji wobec propozycji PiS dotyczących pobudzenia budownictwa. PiS mówi o dopłatach państwowych do odsetek od kredytów mieszkaniowych. Giełda to kolejny punkt programu gospodarczego PiS, które zostanie poparty przez opozycję. Zarówno SLD, jak i Samoobrona zgadzają się ze stanowiskiem PiS, który mówi o obniżeniu kosztów transakcyjnych oraz kosztów debiutu na warszawskiej giełdzie. G. Napieralski z SLD dodaje, że trzeba zdecydowanie wzmocnić rolę GPW. Liga Polskich Rodzin nie zabiera na razie w tej kwestii głosu, tłumacząc to koniecznością zbadania tej kwestii samodzielnie. Propozycja Prawa i Sprawiedliwości w sprawie redukcji deficytu budżetowego zostanie poparta pod warunkiem, że jego obniżenie nie spowoduje zwiększenia bezrobocia. Każda partia opozycyjna mówi tutaj przede wszystkim o walce z bezrobociem. - Nie możemy obniżać deficytu kosztem wzrostu bezrobocia - mówi Piotr Ślusarczyk, sekretarz zarządu głównego LPR.

W kwestiach związanych z prywatyzacją PiS nie może liczyć na poparcie Samoobrony i LPR. Partie opozycyjne sprzeciwiają się propozycji PiS, która przewiduje prywatyzację na poziomie 7-10 mld zł. Partie te twierdzą, że nie powinny być sprzedawane kolejne przedsiębiorstwa państwowe, dopóki nie zostaną wyjaśnione niejasności związane z dotychczasowymi prywatyzacjami. Największy rozdźwięk w przyszłej opozycji słychać w kwestii wprowadzenia euro. Sojusz Lewicy Demokratycznej uważa, że euro możemy wprowadzić już w 2009 roku. Samoobrona popiera PiS i mówi, że wprowadzenie euro nie jest kwestią pilną i powinno się do niej powrócić w momencie, gdy poziom rozwoju polskiej gospodarki pozwoli na czerpanie wymiernych korzyści ze zmiany waluty. Skrajne stanowisko zajmuje LPR. - Będziemy bronić złotego jak najdłużej - mówi P. Ślusarczyk.