Reklama

Pieniądze krążą między bankami

Boom w kredytach mieszkaniowych w niewielkim stopniu przekłada się na sytuację budownictwa. Kredytów przybywa coraz szybciej, a mieszkań - nie.

Publikacja: 01.10.2005 08:05

W pierwszym półroczu klienci indywidualni zaciągnęli w bankach kredyty zabezpieczone hipoteką o wartości blisko 10 mld zł. Wartość sprzedanych przez banki kredytów była prawie o połowę większa niż w porównywalnym okresie ub.r. Druga połowa roku również będzie zapewne bardzo dobra. PKO BP, największy gracz na rynku finansowania nieruchomości, podał kilka dni temu, że od stycznia do sierpnia udzielił kredytów o wartości 4,8 mld zł, o 500 mln mniej niż w całym ub.r. Cały rok chce zamknąć akcją kredytową na poziomie 7 mld zł.

Tymczasem liczba mieszkań oddanych do użytku w pierwszych ośmiu miesiącach br. była tylko o niecały procent większa niż przed rokiem (choć sam sierpień był bardzo dobry). Na brak ożywienia wskazują również dane o liczbie mieszkań, których budowę rozpoczęto. W pierwszym półroczu było ich o 3% mniej niż przed rokiem. Tylko pod względem wydanych pozwoleń jest nieco lepiej - w pierwszych sześciu miesiącach tego roku było ich o 8% więcej niż przed rokiem. Dlaczego sytuacja na rynku kredytowym nie przekłada się na budownictwo?

Na spłatę w innym banku

Zwraca uwagę już to, że dynamika zadłużenia klientów indywidualnych była dużo mniejsza niż sprzedaż kredytów. W końcu czerwca klienci byli winni bankom z tytułu kredytów mieszkaniowych 44,7 mld zł, ale roczny wzrost nie sięgał nawet 25%. W części był to efekt aprecjacji złotego, który zmniejszył złotową wartość zadłużenia tych klientów banków, którzy mają kredyty denominowane w walutach obcych. W czerwcu złoty był o 11-12% mocniejszy niż rok wcześniej wobec euro i franka szwajcarskiego, które są najbardziej popularnymi walutami wśród polskich kredytobiorców.

Dynamika zadłużenia jest niższa od sprzedaży kredytów głównie dlatego, że duża część udzielanych przez banki kredytów jest przeznaczana na spłatę zadłużenia w innych bankach. Dla klienta konsekwencją jest zmniejszenie kosztów obsługi zadłużenia. Z punktu widzenia całej gospodarki efekt jest jednak praktycznie niewidoczny.

Reklama
Reklama

Wciąż za mało

Z perspektywy makro liczy się to, na co są przeznaczane pozostałe kredyty zabezpieczone hipoteką. Dokładnych danych na ten temat nie ma. Zdaniem Lecha Gajewskiego, szefa polskiego oddziału duńskiego banku Nykredit, najczęściej kredyt hipoteczny jest wykorzystywany do zakupu mieszkania bądź domu na rynku pierwotnym. To zaś ma wpływ na wielkość inwestycji. Według Piotra Bujaka, ekonomisty Banku Zachodniego WBK, kupno nowego lokalu powiększa wartość nakładów na środki trwałe. Nie są to jednak kwoty, które miałyby znaczenie dla gospodarki.

W wypadku kredytów na zakup nieruchomości z drugiej ręki efekt jest inny - sprzedawca może za otrzymaną kwotę kupić inny lokal, zaoszczędzić je albo... wydać, zwiększając popyt konsumpcyjny. Tyle że popularność takich transakcji wśród klientów banków jest już wyraźnie mniejsza - uważa L. Gajewski. Zwraca on jednak uwagę na rosnące znaczenie kredytów konsolidacyjnych i pożyczek hipotecznych: - Klienci korzystają z możliwości, jakie daje zabezpieczenie hipoteczne po to, by obniżyć koszty obsługi zadłużenia, a coraz częściej również na wydatki konsumenckie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama