Od dwóch dni producenci aut w Unii Europejskiej nie mogą już zmusić dilerów do działalności tylko w obrębie jednego państwa. 1 października wygasło specjalne wyłączenie z ogólnego zakazu restrykcyjnych praktyk. Komisja Europejska oceniała, że tzw. klauzule lokalizacyjne w umowach producentów z dilerami ograniczały konkurencję. Teraz Bruksela ma nadzieję na obniżenie cen samochodów.

Teoretycznie reforma stanowi szansę dla polskich dilerów na ekspansję. Z zestawień cen nowych aut publikowanych przez Brukselę wynika, że są one najdroższe w Niemczech. Polska jest jednym z tańszych krajów. - Problem w tym, że wyjście na inne rynki jest bardzo kosztowne. Spodziewałbym się raczej przyjścia dilerów z zagranicy. Oni wiedzą, że nasz kraj jest bardzo perspektywiczny - ocenia Wojciech Drzewiecki, prezes firmy Samar, monitorującej rynek aut. Dowodów na to jest dużo. W ubiegłym roku warszawski salon BMW Smorawińskiego kupił PGA France. Nie tak dawno zainwestował w Polsce angielski diler Inscape. - Obawiam się, że konkurencja jeszcze wzrośnie - mówi W. Drzewiecki. Od maja 2004 r. do maja 2005 r. ceny nowych aut w Polsce spadły o 7,6%. Większy spadek zanotowała tylko Estonia.