Na wstępie muszę wrócić do jednego "starego" tematu. 15 września z rana Reuters opublikował rekomendację Erste Banku, który uważał PKN Orlen za "najatrakcyjniejszą w regionie spółkę w sektorze paliwowym". Erste Bank podniósł rekomendację dla PKN do "kupuj" z "trzymaj". Cena docelowa 76,4 PLN wobec poprzedniej 37,8 PLN. W oparciu o model DCF godziwa wycena akcji wynosiła 84,9 pln. W dniu opublikowania tej informacji kontrakty wzrosły aż 60 pkt, rozpoczynając kilkudniowy rajd na nowe szczyty hossy. Spora (nie jedyna) w tym zasługa właśnie wspomnianej publikacji. Ja tę rekomendację nazwałem wtedy "kupuj od Erste", bo wyceny były trochę z kosmosu, ale to się zupełnie nie liczyło na tym etapie trendu wzrostowego.
Niegodziwa wycena
Na potwierdzenie słuszności mojej oceny nie musiałem długo czekać, choć nie był to tym razem spadek kursu spółki. Okazało się, o czym szerzej pisałem już w internetowych komentarzach, że Erste Bank... pomylił się w wycenie PKN. Błędnie wyceniono wartość pakietu akcji Polkomtela. W konsekwencji tego, w oparciu o model DCF, godziwa wycena akcji na 84,9 PLN stała się niegodziwa, a cenę docelową dla PKN z 76,4 PLN zmieniono na 67,0 PLN (źródło - Dow Jones Newswires). Zamiast rekomendacji "kupuj", spółka ma już tylko "akumuluj". Nie to jest w tym wszystkim najciekawsze, choć wyraźnie pokazuje, jak łatwo można (nie zarzucam celowości) manipulować rynkiem. Największe zdumienie budzi fakt, że ani Reuters, ani żaden z polskich portali, na których rekomendacja kupna była umieszczona, nie sprostował tej informacji w ostatnich dwóch tygodniach. W czasie hossy wszyscy widzą tylko pozytywne informacje, a negatywne są pomijane.
Gdy kurz hossy trochę opadł, w końcówce ostatniego tygodnia jeden z dużych banków naprawiał błędy Erste, dając rekomendację "sprzedaj" dla PKN z wyceną 10% poniżej obecnego kursu. W raporcie można przeczytać, że "akcje PKN Orlen stały się obecnie najdroższymi w naszym regionie", czyli zupełnie przeciwnie do oceny Erste Banku. Czy to oznacza, że upublicznienie tej informacji (zapewne w tym tygodniu) spowoduje analogicznie przecenę akcji? To nie jest takie oczywiste, co dobitnie pokazała piątkowa sesja, na której reakcją inwestorów na rekomendację dla KGHM ("sprzedaj, wysokie ryzyko") było wywindowanie kursu spółki na nowe historyczne szczyty.
Proszę nie sądzić, że komukolwiek polecam opieranie swoich decyzji inwestycyjnych na wydawanych przez banki rekomendacjach. Należy je jednak uważnie śledzić, bo reakcja często pokazuje, jakie nastroje panują na rynku. Dla wszystkich jest jasne, że w piątek rządziły rodzime fundusze robiące "window dressing" na koniec trzeciego kwartału. W momencie jednak, gdy wykorzystuje się do tego najmniej odpowiednie spółki (KGHM, PKN), to inwestorom powinno zapalić się ostrzegawcze światełko. Wyraz temu dały kontrakty, które w piątek rozciągały bazę do ponad 50 pkt. po ujemnej stronie (zamknięcie -46 pkt.). Inwestorzy obawiają się, że zagranica zaczęła realizować zyski, korzystając ze strojenia okienek. A obawy te nie są wcale bezpodstawne.