- Nie odnotowaliśmy żadnych sygnałów, aby któryś z naszych członków zapomniał o nowym harmonogramie - powiedział Adam Maciejewski, dyrektor Działu Notowań i Rozwoju Rynku GPW.
Zmianę przegapił najprawdopodobniej inwestor (lub makler), który tuż po 16.00 (do końca zeszłego tygodnia o tej porze odbywało się już przyjmowanie zleceń na zamknięcie) złożył zlecenie kupna 220 tys. akcji Netii z wysokim limitem lub PKC (można przypuszczać, że miała być to strona umówionej transakcji). W efekcie notowania momentalnie podskoczyły z 4,54 zł do 4,8 zł (na koniec sesji kosztowały 4,59).
Do małych wpadek doszło po stronie niektórych emitentów. Od wczoraj powinni oni przekazywać raporty bieżące i okresowe do 9 rano. Zdarzyło się kilka przekroczeń tego czasu. - Nie spowodowało to jednak żadnego zagrożenia bezpieczeństwa obrotu ani nie naruszyło zasady równego dostępu do informacji - poinformował Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG. Spółki wywiązywały się z obowiązków informacyjnych i Komisja nie będzie wyciągać wobec nich żadnych konsekwencji.
Jest zbyt wcześnie, by oceniać wpływ wydłużenia godzin handlu na poziom obrotów. Mimo że były one dość wysokie (790 mln zł dla spółek z indeksu WIG20, podczas gdy tegoroczna średnia dla sesji, podczas których indeks zmienił się o więcej niż 1,5% i mniej niż 2,2%, to 660 mln zł), raczej nie było to zasługą dłuższego czasu. Przez pierwsze (dodatkowe) 30 minut obroty wyniosły bowiem tylko 3,7% całości (29 mln zł) - przed zmianą średnio w tym roku było to około 18%.