Program Prawa i Sprawiedliwości zawiera część dotyczącą budownictwa. PiS liczy, że dzięki tanim kredytom, które będą dotowane przez Krajowy Fundusz Mieszkaniowy, uda się wybudować kilka milionów mieszkań w ciągu najbliższych 8 lat. Przy okazji wzrośnie też zatrudnienie i zamożność społeczeństwa. Tak, jak od jakiegoś czasu dzieje się w Hiszpanii.
Zaczęło się od rządu
Hiszpański boom budowlany zaczął się na początku lat 80., gdy budżet zaczął wspierać budowę mieszkań. Wtedy do użytku oddawano jednak niespełna 100 tys. lokali rocznie, z czego ok. 80% dotowano z pieniędzy publicznych. To zaangażowanie rządowe szybko doprowadziło do więcej niż podwojenia produkcji mieszkaniowej - mniej więcej rok później liczba rozpoczętych budów sięgnęła ok. 250 tysięcy. Po kilku latach spadła w okolice 200 tys. i na takim - mniej więcej - poziomie liczba rozpoczynanych budów utrzymywała się przez całą dekadę. Wprawdzie pod koniec lat 80. znowu wzrosła, do ok. 300 tys., jednak potem przyszło krótkotrwałe załamanie. Powód? Problemy gospodarki hiszpańskiej, która traciła konkurencyjność wobec innych państw, a pomysłem na jej zwiększenie była dewaluacja pesety. Na dodatek ceny były wysokie. Z wyliczeń wynika, że już w latach 1987-1990 obsługa kredytów mieszkaniowych pochłaniała ok. 51% średniej płacy osoby indywidualnej, w latach 1991-1994 - ponad 62%. Stosunek ceny mieszkania do średniej płacy rocznej wzrósł w tych okresach z 3,4% do 3,6%. Dewaluacja oraz związana z tym podwyżka stóp doprowadziła i do spadku liczby oddawanych mieszkań, i do pogorszenia się jakości portfela kredytowego.
Załamanie trwało krótko - mniej więcej od 1993 roku zaczęła rosnąć liczba rozpoczynanych budów. I to bardzo gwałtownie - z około 200 tys. do 300 tys., a potem - po okresie stabilizacji - aż do ponad 500 tys. mieszkań rocznie. Obecnie rozpoczyna się budowę około 600-650 tys. lokali rocznie. Rząd nadal dotuje budowę części lokali (nie większych niż 80 mkw.), ale takich mieszkań jest niewiele - stanowią one ok. 10% wszystkich budowanych. To oznacza, że liczba dotowanych mieszkań była mniej więcej stała i wynosiła ok. 60-80 tys. lokali.
Kto kupuje?