Niemiecki koncern Signal Iduna, który ma u nas dwa towarzystwa: majątkowe i życiowe, obecny jest w Polsce od 2001 r. O ile w pierwszych latach działalności jego spółki zajmowały jedne z ostatnich miejsc rankingu (miały podobnie jak w Niemczech ubezpieczać rzemiosło, co u nas się nie sprawdziło), to od ub.r. ich rozwój znacznie przyspieszył (składka wzrosła 10--krotnie). W tym roku przychody grupy zwiększą się przynajmniej o jedną trzecią.
Równoważenie portfela
- Zaplanowaliśmy, że majątkowe Signal Iduna Polska TU zbierze ok. 32 mln zł składek. Wyniki po ośmiu miesiącach wskazują, że uda się nam uzyskać 35-40 mln zł przypisu - powiedział nam Alojzy Choda, prezes grupy Signal Iduna Polska. Według niego, w ub.r. motorem wzrostu były przede wszystkim ubezpieczenia podróżne. W tym spółka skupiała się na zwiększeniu dywersyfikacji portfela, oferując m.in. pakiety ubezpieczeń majątkowych dla podmiotów z branży turystycznej oraz dla małych średnich firm. - Chcemy, aby w tym roku ubezpieczenia majątkowe stanowiły ok. 30% naszego portfela, a podróżne 70%. W kolejnych latach te proporcje powinny się zrównoważyć - wyjaśnił A. Choda.
Eksplorowanie segmentu
Jeszcze w tym roku majątkowe towarzystwo Signal Iduna wprowadzi na rynek ubezpieczenia zdrowotne, w tym z opcją leczenia szpitalnego (jako pierwsze na rynku). Oferta skierowana zostanie głównie do firm, które chcą zapewnić pracownikom dodatkową ochronę. Spółka zamierza przy tym skorzystać z doświadczeń swojego właściciela, który ma w Niemczech jedną z największych prywatnych kas chorych. - Jest zbyt późno, aby konkurować z dużymi uniwersalnymi towarzystwami, stąd zdecydowaliśmy na wejście w tę niszę rynkową. Mamy pełną akceptację właścicieli, którzy ze względu na nasze plany postanowili dokapitalizować majątkową spółkę kwotą 7 mln euro (ok. 28 mln zł) - wyjaśnił A. Choda. Grupa Signal Iduna najwyraźniej wiąże z rozwojem ubezpieczeń zdrowotnych duże plany, bo według A. Chody, w ciągu pięciu lat mają one mieć największy udział w portfelu.