Cargo poinformowało wczoraj oficjalnie o podwyższeniu swojego kapitału zakładowego (do tej pory 2,55 mld zł) udziałami kilku spółek z branży logistycznej, należącymi dotąd do spółki matki - PKP. Są to: 100% akcji Cargospedu (firma spedycyjna władająca terminalem Warszawa Praga), 44% akcji Mirtransu (spedytor i przewoźnik na rynkach wschodnich), 33,3% akcji Polzugu (spedytor działający w Niemczech). Prócz tego, PKP przekazało Cargo własne 0,64% udziałów w europejskim operatorze sieci kolejowych Intercontainer-Interfrigo i dwa udziały w Centralnym Biurze Clearingowym w Brukseli. Do "wzięcia" jest jeszcze większość akcji firmy logistycznej Trade Trans. Najpierw musi zakończyć się w sądzie sprawa innej spółki PKP - Viafer. To ona obiecała kiedyś sprzedaż Trade Trans innemu podmiotowi. Dyrekcja PKP próbowała także przekazać Cargo swoje udziały w CTL (drugi przewoźnik kolejowy w kraju), ale nie zgodzili się na to inni udziałowcy tej spółki.
Dzięki aportom, Cargo ma szansę na budowę olbrzymiej grupy logistycznej w kraju. - Realizujemy koncepcję rządową - przyznaje Jacek Bukowski, wiceprezes PKP i szef rady nadzorczej Cargo. Decyzja zarządu to także koniec planów spedytorów działających wokół PKP na stworzenie niezależnej "grupy operatorskiej" służącej przewoźnikowi.
Cargo nie ujawnia, o ile wzrosły jej kapitały dzięki tej transakcji. Zapowiedziało za to, że będzie teraz kupować inne firmy transportowe i spedycyjne na rynku. Jakie - nie ujawnia. Przewoźnik chce także tworzyć spółki zarządzające powstającymi centrami logistycznymi. - Wszyscy duzi przewoźnicy, a szczególnie kolej niemiecka, wzmacniają swoją pozycję poprzez przejęcia mniejszych firm, poszerzenie oferty usług i przechodzenie do działalności globalnej w skali Unii Europejskiej - tłumaczył niedawno prezes spółki Józef Kowalczyk.