Na otwarciu sesji w Mediolanie kurs akcji wzrósł do 3,15 euro, co oznacza, że wartość spółki wyceniono na 5 mld euro. To o 51% więcej niż w 2002 r., u szczytu powodzenia tej największej we Włoszech firmy spożywczej, kiedy ówczesny zarząd manipulował kursem, ukrywając przed inwestorami straty i zadłużenie przedsiębiorstwa.
Powrót na giełdę umożliwiła zgoda inwestorów na zamianę ich wierzytelności, sięgających 14 mld euro, na nowe akcje warte niewielką część ich początkowych udziałów. Akcje powstałe w wyniku tej zamiany wyceniono na 1 euro każda, co oznacza, że na giełdowej sesji ich wartość wzrosła ponad trzykrotnie.
Tak znaczna zwyżka była rezultatem oczekiwań, że Parmalat może już wkrótce stać się celem przejęcia, a także prawdopodobieństwa, że nowy szef spółki - Enrico Bondi - wygra chociaż kilka z wielu procesów wytoczonych dawnym audytorom Parmalatu i bankom, które finansowały jego działalność. Wśród pozwanych są największe amerykańskie banki - Citigroup i Bank of America. Bondi zarzuca im, że znały sytuację finansową spółki i pomagały ją ukrywać, co w końcu doprowadziło do jej bankructwa i największego skandalu korporacyjnego w Europie.
Dobrym notowaniom nowych akcji Parmalatu sprzyjało być może również to, że ich giełdowy debiut zbiegł się w czasie z rozpoczęciem procesu założyciela spółki Calisto Tanzi i 15 jego najbliższych współpracowników, oskarżonych o dopuszczenie się licznych nadużyć.
Bloomberg