Pierwsze piramidy finansowe pojawiły się w Albanii na początku lat 90. Oferowały bajeczne zyski: oprocentowanie lokat miało sięgać setek procent. Miliony ludzi dało się skusić na ten lep. Swoje - czasami także pożyczone - pieniądze powierzyło piramidom finansowym ok. 80% Albańczyków. Jak później szacowano, zainwestowali w nie od 1 do 1,5 mld USD, czyli równowartość... ówczesnego rocznego PKB.
W 1996 roku Albanię odwiedzili przedstawiciele MFW. Choć ostrzegali rząd, że krach piramid jest już bliski, władze niewiele zrobiły w tej sprawie. Dosłownie kilka tygodni później pierwsze fundusze zaczęły padać, a ich założyciele z dziesiątkami milionów USD masowo wyjeżdżać za granicę. W kraju wybuchła rewolta. Trzeba było paru miesięcy, aby sytuacja wewnętrzna się ustabilizowała, ale i tak albańska wojna domowa pochłonęła co najmniej 1,5 tys. ludzi.
W cieniu piramid finansowych
Wydarzenia związane z powstaniem, a później z upadkiem albańskich piramid finansowych, przyćmiły wolnorynkowe reformy. A warto powiedzieć, że próbowano je wprowadzać bardzo szybko po upadku socjalizmu. Pierwszą ustawę o prywatyzacji parlament uchwalił jeszcze w 1991 roku.
Na jej podstawie utworzono Państwową Agencję Restrukturyzacji Przedsiębiorstw. Przepisy wprowadzały też podstawowe metody prywatyzacyjne: przetarg, ofertę, sprzedaż bezpośrednią czy darmową dystrybucję udziałów. Ustawa wskazywała także, które przedsiębiorstwa mogą trafić w prywatne ręce.