Reklama

Najgorszy tydzień od pół roku

Kumulacja negatywnych informacji i obawy związane z tym, co przyniesie rozpoczynający się sezon publikacji wyników za III kwartał, wywołały przecenę na amerykańskim rynku. Był to najgorszy tydzień od blisko pół roku. Ostra wyprzedaż przetoczyła się też przez rynki wschodzące.

Publikacja: 08.10.2005 08:47

S&P 500 stracił przez ostatni tydzień ponad 3%. To wystarczyło, by indeks znalazł się na wysokości rocznej średniej kroczącej. Od połowy ubiegłego roku odgrywa ona bardzo ważną rolę. W jej okolicach zatrzymywały się już trzykrotnie spadki. W najgorszym przypadku - w sierpniu 2004 r. - S&P 500 zatrzymał się 2,7% poniżej rocznej średniej. Odmierzając taką odległość od poziomu, na jakim znajduje się obecnie, otrzymujemy 1161 pkt jako punkt, poniżej którego notowania nie powinny się obniżyć. Jeśli natomiast tak się stanie, otrzymamy czytelny sygnał, że amerykański rynek wszedł w fazę korekty całego ruchu wzrostowego, trwającego od wiosny 2003 r. Oznaczałoby to osiągnięcie przynajmniej 1060 pkt. Z technicznego punktu widzenia taki scenariusz zapowiada podwójna negatywna dywergencja na tygodniowym MACD. Wskaźnik ponowił ostatnio sygnał sprzedaży i ponownie zmierza w stronę poziomu równowagi. Równocześnie coraz bliżej przecięcia linii sygnalnej jest miesięczny MACD. Od wiosny 2003 r. nie znalazł się poniżej niej ani razu.

Rośnie zmienność

Ostatnie sesje spowodowały, że znacząco wzrosła zmienność rynku. Na początku tygodnia wskaźnik ATR z pięciu sesji wynosił 9,4 pkt, a w piątek zbliżył się do 14 pkt. Co ciekawe, przez ostatnie półtora roku osiągnięcie przez 5-sesyjny ATR 15,5 pkt zapowiadało zakończenie spadku. Jeśli tym razem tak się nie stanie, czyli że jednocześnie z dotarciem wskaźnika do 15,5 pkt S&P 500 nie zanotuje dołka, będzie to kolejny znak, że jesteśmy świadkami zmiany głównego trendu.

Jednocześnie zwraca uwagę to, że od wiosny 2004 r. pierwszy miesiąc nowego kwartału tylko dwa razy kończył się zwyżką indeksu. W pozostałych czterech przypadkach tracił wartość. Najbardziej - 3,4% - w lipcu 2004 r. Pierwszy miesiąc nowego kwartału to czas rozpoczęcia publikacji wyników. Słabe zachowanie rynku w tym okresie trochę dziwi, bo przez ostatnie półtora roku spółki kontynuowały dobrą passę i ich zyski operacyjne rosły w dwucyfrowym tempie. Z szacunków analityków wynika, że w III kwartale tempo wzrostu ma być podtrzymane. Poprzeczka jest więc zawieszona wysoko. Ostatnie dni upływały pod znakiem ostrzeżeń ze spółek, że nie będą im w stanie sprostać. Jednocześnie ciekawa będzie reakcja inwestorów na osiągnięcia giganta z branży aluminiowej Alcoa. Tradycyjnie jako pierwsza spółka z indeksu DJIA poda wyniki. Zostaną opublikowane w poniedziałek. Spółka znacząco obniżyła prognozę zysków na III kwartał. Początkowo na akcję miało przypaść 44 centy, teraz będzie to 27-31 centów, wobec 34 centów przed rokiem. Spółce we znaki dały się wysokie ceny paliw oraz huragany. Jej notowania konsekwentnie idą w dół i były ostatnio najniższe od połowy 2003 r. Przyczyny słabych wyników Alcoa mogą negatywnie się odbić na innych reprezentantach sektora przemysłowego.

To, jak zachowają się akcje tej firmy po przedstawieniu raportu kwartalnego, będzie ważnym probierzem stanu amerykańskiego rynku. Jeśli zyski zmieszczą się w zapowiedzianym przedziale, a notowania nie ruszą wyraźnie w górę, będzie to oznaczać, że inwestorzy mają ogromne obawy o to, co przyniesie końcówka roku.

Reklama
Reklama

Realizacja zysków

na rynkach wschodzących

Pierwszy tydzień października przyniósł wyraźną wyprzedaż na emerging markets. Najbardziej ucierpiały parkiety latynoamerykańskie, gdzie zniżka przekroczyła 6%. Niewiele lepiej było w naszym regionie, gdzie przecena wyniosła ponad 5%. Indeks rynków wschodzących spadł o 3%.

Podaż wywołały dwa czynniki: pogorszenie nastrojów na amerykańskich parkietach oraz wyraźny spadek cen ropy naftowej. Ostra realizacja zysków na porządku dziennym stawia pytanie o to, czy mamy do czynienia z trwalszym odwróceniem tendencji. Przemawia za tym fakt, że spadkowi akcji towarzyszyła również obniżka cen obligacji i deprecjacja walut.

Równocześnie niekorzystnym zjawiskiem dla tego grona rynków jest umacnianie się dolara oraz coraz bardziej niepokojąca sytuacja na rynku amerykańskich obligacji. Obie te kwestie zresztą wiążą się ze sobą - przekonanie, że Fed jest zdeterminowany do walki z inflacją nawet kosztem pogorszenia koniunktury gospodarczej, każą oczekiwać kolejnych podwyżek stóp. Te popychają w górę rentowność papierów skarbowych, co czyni je coraz bardziej atrakcyjnymi w porównaniu z obligacjami z innych państw. Znajduje to odbicie w wartości dolara.

Ostatni tydzień pierwszy raz od miesiąca zakończył się wzrostem kursu euro wobec dolara, ale nie był on na tyle silny, by mówić, że zagrożenie przełamaniem tegorocznego dołka przy 1,19 USD zostało zażegnane. Technicznie sytuacja zrobiła się bardzo ciekawa i kolejne dni powinny przynieść rozstrzygnięcie. Dzienny MACD dotarł od dołu do linii sygnalnej, tygodniowy jest bliski przebicia średniej od góry. Wygenerowanie któregoś z tych sygnałów może stać się ważną podpowiedzią, czy bariera 1,19 USD zostanie złamana czy też nie.

Reklama
Reklama

Do najwyższego poziomu od wiosny tego roku dotarła rentowność 10-letnich obligacji USA. Dobre dla tego rynku informacje - bardzo słabe indeks ISM sektora usług oraz wskaźniki nastrojów - przechodzą ostatnio bez echa. Natomiast złe - lepsze od oczekiwań dane z rynku pracy, czy wyraźne odbicie indeksu ISM - podbijają rentowność. To zachowanie charakterystyczne dla bessy na rynku obligacji.

Takie reakcje na napływające wiadomości mogą być wynikiem tego, że przestała funkcjonować sprawdzająca się od wielu miesięcy alternatywa. Zgodnie z nią, niższe koszty paliw oznaczały dla inwestorów szybszy wzrost gospodarczy, co przekładało się na wzrost rentowności. Natomiast zwyżka cen ropy była odbierana przeciwnie i powodowała zmniejszenie się zyskowności obligacji. To, że przy słabych ostatnio danych makroekonomicznych dochodowość papierów skarbowych się podnosi, może oznaczać, że inwestorzy zaczęli skupiać uwagę na konsekwencjach dla inflacji dotychczasowego wzrostu kosztów energii.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama