S&P 500 stracił przez ostatni tydzień ponad 3%. To wystarczyło, by indeks znalazł się na wysokości rocznej średniej kroczącej. Od połowy ubiegłego roku odgrywa ona bardzo ważną rolę. W jej okolicach zatrzymywały się już trzykrotnie spadki. W najgorszym przypadku - w sierpniu 2004 r. - S&P 500 zatrzymał się 2,7% poniżej rocznej średniej. Odmierzając taką odległość od poziomu, na jakim znajduje się obecnie, otrzymujemy 1161 pkt jako punkt, poniżej którego notowania nie powinny się obniżyć. Jeśli natomiast tak się stanie, otrzymamy czytelny sygnał, że amerykański rynek wszedł w fazę korekty całego ruchu wzrostowego, trwającego od wiosny 2003 r. Oznaczałoby to osiągnięcie przynajmniej 1060 pkt. Z technicznego punktu widzenia taki scenariusz zapowiada podwójna negatywna dywergencja na tygodniowym MACD. Wskaźnik ponowił ostatnio sygnał sprzedaży i ponownie zmierza w stronę poziomu równowagi. Równocześnie coraz bliżej przecięcia linii sygnalnej jest miesięczny MACD. Od wiosny 2003 r. nie znalazł się poniżej niej ani razu.
Rośnie zmienność
Ostatnie sesje spowodowały, że znacząco wzrosła zmienność rynku. Na początku tygodnia wskaźnik ATR z pięciu sesji wynosił 9,4 pkt, a w piątek zbliżył się do 14 pkt. Co ciekawe, przez ostatnie półtora roku osiągnięcie przez 5-sesyjny ATR 15,5 pkt zapowiadało zakończenie spadku. Jeśli tym razem tak się nie stanie, czyli że jednocześnie z dotarciem wskaźnika do 15,5 pkt S&P 500 nie zanotuje dołka, będzie to kolejny znak, że jesteśmy świadkami zmiany głównego trendu.
Jednocześnie zwraca uwagę to, że od wiosny 2004 r. pierwszy miesiąc nowego kwartału tylko dwa razy kończył się zwyżką indeksu. W pozostałych czterech przypadkach tracił wartość. Najbardziej - 3,4% - w lipcu 2004 r. Pierwszy miesiąc nowego kwartału to czas rozpoczęcia publikacji wyników. Słabe zachowanie rynku w tym okresie trochę dziwi, bo przez ostatnie półtora roku spółki kontynuowały dobrą passę i ich zyski operacyjne rosły w dwucyfrowym tempie. Z szacunków analityków wynika, że w III kwartale tempo wzrostu ma być podtrzymane. Poprzeczka jest więc zawieszona wysoko. Ostatnie dni upływały pod znakiem ostrzeżeń ze spółek, że nie będą im w stanie sprostać. Jednocześnie ciekawa będzie reakcja inwestorów na osiągnięcia giganta z branży aluminiowej Alcoa. Tradycyjnie jako pierwsza spółka z indeksu DJIA poda wyniki. Zostaną opublikowane w poniedziałek. Spółka znacząco obniżyła prognozę zysków na III kwartał. Początkowo na akcję miało przypaść 44 centy, teraz będzie to 27-31 centów, wobec 34 centów przed rokiem. Spółce we znaki dały się wysokie ceny paliw oraz huragany. Jej notowania konsekwentnie idą w dół i były ostatnio najniższe od połowy 2003 r. Przyczyny słabych wyników Alcoa mogą negatywnie się odbić na innych reprezentantach sektora przemysłowego.
To, jak zachowają się akcje tej firmy po przedstawieniu raportu kwartalnego, będzie ważnym probierzem stanu amerykańskiego rynku. Jeśli zyski zmieszczą się w zapowiedzianym przedziale, a notowania nie ruszą wyraźnie w górę, będzie to oznaczać, że inwestorzy mają ogromne obawy o to, co przyniesie końcówka roku.