W oczekiwaniu na publikację raportów kwartalnych inwestorzy lokujący swój kapitał na giełdzie warszawskiej stają się coraz bardziej ostrożni. Szczególnie niepokoi sposób reakcji uczestników rynku na zaprezentowane przez bank inwestycyjny HSBC rekomendacje dotyczące krajów Europy Środkowej. Zasugerowano w nich, że akcje notowane na giełdach tego regionu są przewartościowane. Przebieg ostatnich świadczy o coraz większej nerwowości wyrażanej przez inwestorów zagranicznych. Może stanowić to pierwszy symptom odpływu kapitału z GPW. W tej sytuacji sądzę, że jesteśmy dopiero na początku korekty spadkowej. Największy potencjał spadkowy wykazują akcje spółek o największej kapitalizacji.

Do wyprzedaży blue chipów skłonić mogą między innymi coraz gorsze wieści płynące z USA. Indeks S&P 500 znalazł się na poziomie najniższym od 3 miesięcy, wybijając się z formacji podwójnego szczytu. Trwający wciąż proces podwyższania stóp procentowych przez Fed przynosi coraz wyraźniejsze skutki i przyczynia się do pogorszenia koniunktury na Wall Street. Zapowiadane odejście ze swej funkcji dotychczasowego szefa tamtejszego banku centralnego również samo w sobie nie jest czynnikiem pozytywnym. Następny prezes tej instytucji dopiero będzie musiał zbudować swą wiarygodność.

W ostatnich dniach potwierdzona została słabość sektora przemysłowego, reprezentowanego na warszawskiej giełdzie. Obliczane przez PARKIET indeksy branży gumowej oraz drzewno-papierniczej osiągnęły swe 52-tygodniowe minima. Widać bardzo wyraźnie, że aprecjacja złotego, jaka miała miejsce w ostatnich tygodniach, przyczyniła się do zdecydowanego pogorszenia perspektyw tych firm przemysłowych. Ich sprzedaż skoncentrowana jest w dużej mierze na eksporcie. Spadki cen ropy naftowej na giełdach światowych wpływają z kolei negatywnie na notowanie spółek naftowych, których reprezentacja w WIG20 jest znaczna. Poza tym mamy październik, który często w przeszłości przynosił krachy na rynkach światowych.