Zbliżający się ku końcowi proces prywatyzacji ZEDO wzbudza coraz więcej emocji. W piątek pomysł sprzedaży firmy poparł Jacek Piechota, odchodzący minister gospodarki i pracy.
- Prywatyzacja jest szansą na uwolnienie się tego przedsiębiorstwa spod kurateli państwa - powiedział w Szczecinie. Zmianie właściciela sprzeciwiają się jednak pracownicy i reprezentujący ich związkowcy z trzech elektrowni, które wchodzą w skład zespołu (Dolna Odra, Pomorzany oraz Szczecin). Obawiają się redukcji zatrudnienia, które w ZEDO wynosi 2,5 tys. osób. Dlatego od środy w proteście przeciwko prywatyzacji oflagowali wszystkie budynki i rozwiesili transparenty. Także minister Piechota przyznał, że wejście inwestora może oznaczać zwolnienia. - W całej energetyce jest nadmierne zatrudnienie - wyjaśnił.
Problem w tym, że na przychody z prywatyzacji ZEDO bardzo liczy minister skarbu. Według szacunków, resort może uzyskać ze sprzedaży podszczecińskich elektrowni nawet ponad 1 mld zł.
Ministerstwo prowadzi teraz równoległe rokowania o prywatyzacji ZEDO z trzema podmiotami: konsorcjum Elektrowni Połaniec-Grupa Electrabel, hiszpańską Endesa Europa i włoskim koncernem Enel. Decyzję, czy ZEDO sprzedać, podejmie nowy minister skarbu.
PAP