Zgodnie z podjętymi pod koniec września uchwałami, Fund.1 NFI i Victoria nie mogą, kupując własne akcje w celu umorzenia, zaoferować więcej niż, odpowiednio, 30 zł i 23 zł za sztukę. Sęk w tym, że w myśl Prawa o publicznym obrocie, cena w wezwaniu nie może być niższa nie tylko od średniego kursu z ostatnich sześciu miesięcy, ale i od najwyższej ceny, jaką wzywający płacił za walory w ostatnich 12 miesiącach (ustawowe minimum). Zasadniczo wymogi te powtarza ustawa o ofercie publicznej i spółkach publicznych, która pod koniec października zastąpi dotychczasowe regulacje.
Za niskie ceny
W przypadku Fortuny zaoferowana teraz stawka - 36 zł za papier - jest wyższa niż w realizowanym poprzednio, czyli w listopadzie 2004 r., buy backu (29,3 zł). I kilkakrotnie większa niż średnia rynkowa. Innymi słowy, wymogi dotyczące ceny nie stały na przeszkodzie ogłoszeniu zakupów już w październiku.
Inaczej sytuacja wygląda w Fund.1 NFI i Victorii. Ostatnie wezwanie na własne akcje "Jedynka" przeprowadziła w styczniu 2005 r. Płaciła po 32 zł, a więc o 2 zł więcej, niż może zaproponować aktualnie. Z kolei Victoria oferowała w drugiej połowie lutego 2005 r. po 30 zł - aż o 7 zł więcej. Czy w tej sytuacji zaplanowane na 13-21 października wezwanie Fortuny jest jedynym, na jakie mogą liczyć udziałowcy NFI zarządzanych przez Ballinger Capital? Niekoniecznie. Fund.1 NFI i Victoria nie chcą komentować sprawy. Z naszych informacji wynika jednak, że zależy im na jak najszybszym przeprowadzeniu buy backu. Ustalając jego warunki, podzieliły - podobnie jak w przeszłości, czy teraz w Fortunie - szacowane zasoby gotówki przez liczbę akcji, którą mogą przejąć bez zbędnych formalności (24,99% kapitału, czyli prawie 2,82 mln sztuk). A ograniczenie dotyczące ceny w wezwaniu, wynikające z zakupów realizowanych w ostatnich 12 miesiącach, po prostu przeoczyły. I zamierzają to naprawić. Jak? Zwołując błyskawicznie kolejne NWZA.
Tyle samo gotówki